#Rosja#wojna "Gdybyśmy nie byli w Noyon, Cesarstwo by upadło"-warknął von Ludendorff na wieść, ze gazeta Le Parisien codziennie o tym przypomina Francuzom. Co ma wspólnego niemiecki generał z innym generałem-Rosjaninem Surowikinem? To, że obaj myśleli o wojnie na wyczerpanie1/43
Na wyczerpanie. Obecny przebieg wojny na Ukrainie pokazuje, że głównodowodzący SZ FR widzi ją jako "Syrię do kwadratu". Chce zniszczyć jak najwięcej, odpierać ataki na rozbudowanej linii obrony i potem przejść do kontrnatarcia, kiedy się uda wyczerpać Ukraińców. 2/43
Ewentualnie doprowadzić do sytuacji w której przeciwnik i jego alianci będą tak wyczerpani, że zgodzą się na rokowania, przy których co można ugra już dyplomacja. O takiej strategii świadczą niejednokrotnie niewielkie informacje, które po połączeniu dają całościowy obraz. 3/43
Pierwsza jest już bardzo istotna - Rosja szykuje powrót dwuletniej służby wojskowej w ramach poboru, co znaczy, że potrzeba nie poborowych a podoficerów i wyszkolonych efrejtorów 4/43
Rosja też wątpi w armię zawodową, wyszkolonych profesjonalistów, twierdząc że taka właśnie armia została rozbita na Ukrainie przy czym najczęściej wymienia się nieudany atak na lotnisko w Hostomlu jakby zapominając z czego ta klęska się wzięła 5/43
Na kierunku Swatowe Rosjanie zaczęli używać maszyny do kopania transzei MDK-2M do stworzenia rowów przeciwczołgowych i okopów. Są inne filmy z takimi maszynami z innego rejonu. Szukali ich Ukraińcy w celu wiadomym. Ich zdaniem pracują "za Dnieprem". 6/43
Rudymentarne umocnienia, utrudniające działania wydzielonym grupom pancerno-zmechanizowanym są tworzone za granicą rosyjską w kierunku na Białogród. Mają sens, jeśli uwzględni się długą wojnę i próbę zaatakowania bliskiego zaplecza npla rajdem. 7/43
Sytuacja na froncie też nie jest jednoznaczna. Jednoznaczne jest to, że ofensywa SZU się skończyła. Zastąpiło ją mozolne przebijanie się przez punkty oporu i odpieranie kontrataków rosyjskich. Nie ma mowy o gwałtownym odwrocie Rosjan. 8/43
Ukraińcy też to widzą, stąd zaczynają się twierdzenia, że Rosjanie tworzą "iluzję odwrotu".To pokazuje jak ciężkie są obecnie walki na całym tym odcinku frontu. Rosjanie liczą się z możliwością odwrotu. Ale kupują czas, bo ten jest im bardzo potrzebny.9/43
Zapytałem swoich ukraińskich źródeł, bezpośrednio na froncie. Ich zdaniem mają do czynienia z dwoma typami obrony. Pierwszy to kiepsko przeszkoleni poborowi, walczą jak umieją, obsadzają punkty oporu, zwykle naturalne: zagajniki, rowy przypominające bałki, zagrody, lasy. 10/43
Walczą "jak Bóg da", poddają się nawet jeśli jest możliwość odwrotu "bo dowódcy kazali zostać i bronić" więc nie chcą wrócić do swoich, lepiej trafić do niewoli. Nie wspiera ich artyleria, przede wszystkim "kradną czas". 11/43
Drugi typ to jednostki dobrze wyszkolone,"znające front", obsadzające ważne punkty oporu, z przygotowanymi stanowiskami ogniowymi, ze wsparciem moździerzy, czasem artylerii i panc. To jednostki regularne jak i "starzy" wagnerowcy.Nie dają się rozbić, naciskani wycofują się. 12/43
Pierwsi więc mają opóźniać, drudzy - zadać SZU jak największe straty. Wszystko razem to kupowanie czasu, a jednocześnie wycofywanie wrażliwych elementów ugrupowań na nowe stanowiska, które będą już trzonem przyszłej obrony. 13/43
Warto zauważyć, że sam proces jest trudny i wieloetapowy. Warto się przyglądać nie temu co bezpośrednio na froncie ale co dzieje się poza nim. Dla przykładu ewakuowany jest Chersoń, a rosyjskie kanały TL już ustawiają go jako "drugi Stalingrad". 14/43
Białoruś. Na pierwszy rzut oka jeśli przeczytać oświadczenia Łukaszenki, to białorusko-rosyjska "grupa obojowa" to ma charakter uderzeniowy. Wzmacnia to fakt, że widać transporty amunicji na Białoruś z magazynów na Dalekim Wschodzie. 15/43
Jednak słabość czterech brygad białoruskich ze stanami na poziomie 2600-2800 ludzi i możliwymi w czasie W stanami rzędu 4000 (rosyjska brygada motostriełków stanu A ma 4400), rejon walki (Polesie), umocnienia po UKR stronie czynią ten atak niepotrzebnym i kosztownym błędem. 16/43
I Rosjanie o tym wiedzą systematycznie drenując magazyny i armię Białorusi z najpotrzebniejszego w takim ataku sprzętu. Owszem, przez bagna czołgi nie pójdą inaczej niż drogami. Ale motostriełki bez czołgów nie przejdą przez siły UKR. 17/43
Tymczasem białoruskie źródła zwracają uwagę, że nie Białoruś jest zaopatrywana, to ona służy jako zaopatrujący! Były czołgi, widziano transport 2S7 Pion ewidentnie jadący na wschód, mówi się też o bliżej niewyspecyfikowanych "pociskach rakietowych". 18/43
Na Zachód idzie oczywiście przekaz o możliwości otwarcia "drugiego frontu" na Białorusi, który ma przerwać i przerwie dostawy z Polski, obecnie najważniejszego bo najszybszego kanału transportowego. 19/43
Analitycy oczekują "ataku w kierunku Lwowa w lutym kiedy mróz zetnie bagna i łąki". Jeśli by taki atak nastąpił, skończyłby się szybko dużymi stratami atakujących. I wejściem Białorusi do wojny, podwyższonym stopniem gotowości bojowej w NATO i dużymi dostawami na Ukrainę. 20/43
I tu ciekawa jest niezwykła aktywność Szojgu. Odsunięty na plan dalszy, odbywa rozmowy z ministrami obrony UK, USA i Turcji. Ciekawy dobór rozmówców, kluczowych dla wojny ukraińskiej. Nieoficjalnie wiadomo o rozmowach Moskwa -Paryż i Moskwa-Berlin. 21/43
Z czym przyszedł Szojgu? "Rewelacje" o "brudnej bombie Ukraińców" można wyrzucić do kosza, to melodia grana przez RUS od 2018 roku. Prawdopodobnie częściowo pokazał karty Kremla, zapowiadając długą wojnę i całkowitą blokadę ze strony Rosji wszystkich wspierających Ukrainę. 22/43
Być może ten przekaz poszedł z resortu Ławrowa do Niemiec i Francji,uznanych za łatwiejsze do przekonania metodami dyplomatycznymi. Inaczej jest z Turcją, gdzie Rosja usiłuje wymusić na rządzie Erdogana by prywatne tureckie firmy nie sprzedawały sprzętu wojskowego Ukrainie. 23/43
Telefony Szojgu to próba sondażu Kremla - czy na wieść o długiej wojnie i środkach jakie Rosja może zastosować, kraje Zachodu nie byłyby skłonne siąść do stołu i rokować? Tym bardziej, że dyplomacja rosyjska ma sojuszników, całkiem niespodziewanych 24/43 isbiznes.pl/2022/10/08/rop…
Tu trzeba zauważyć, że Rosjanie szykują sie do wojny długotrwałej także poza swoimi granicami. Wielka klęską wywiadów zachodnich skupionych na innych kierunkach jest, że nie rozpoznano w porę rosyjskich grup sabotażowo-dywersyjnych. A są i działają. 25/43
Prawdopodobnie zresztą to początek ich działań. W miarę przedłużania się wojny nastąpi też to, przed czym ostrzegała @BStrategia -ataki na infrastrukturę krytyczną aliantów Ukrainy. Zachód sobie poradzi, niewielu dywersantów wróci z tych akcji, ale czy poradzi sobie Polska? 26/43
Rosjanie zabezpieczają też sobie sojuszników i dostawy od nich, tak pewnych sojuszników aby nie zmieniły tego nawet straty jakie poniosą. Przede wszystkim technika, nawet najprostsza, żeby zwolnić jak największe moce własnego przemysłu zbrojeniowego.27/43
Trzeba od razu zaznaczyć, że wszystkie drogi są dobre jeśli wzmocnią zdolności możliwości działania tego przemysłu - myślę, ze stoimy u progu epidemii tego typu kradzieży mających jeden mianownik: doposażenia rosyjskiej techniki zbrojeniowej. 28/43
Rosja ponadto zaczyna szybko uzupełniać luki w systemie rozpoznania satelitarnego. Jakiej ono będzie jakości i kiedy ruszy - nie wiadomo, ale działania są już podejmowane. 29/43
Dalszym elementem działań rosyjskich jest niszczenie ukraińskiej infrastruktury energetycznej a zdarzają się ataki na znane lokacje wodociągów. Poza spowodowaniem masowego napływu uchodźców do krajów sąsiadujących takie ataki mają złamać wolę oporu u Ukraińców. 30/43
Stworzeniu linii obronnej ma służyć zniszczenie nie tylko tamy w Nowej Kachowce ale całej infrastruktury wodnej DniepruZalania będą ogromne ale liczyć sie będą nie one, ale podmokłe zatopione łąki i tzw. błotniary ścięte lodem na które w zimie żaden czołg i bwp nie wjedzie. 31/43
Żołnierze dla długiej wojny: analizę mobilizacji przeprowadził świetny fachowiec z doświadczeniem bojowym płk. Piotr Lewandowski. Jeśli na linię pchani są "świeży" poborowi, jeśli Putin w Astanie mówi o 15 dniach szkolenia, to w SZ FR jest selekcja 32/43
Obejmuje zapewne poborowych niedawno służących w wojsku, mających do czynienia z bronią lub wykazujących zaangażowanie i talent. Tych się zachowuje i szkoli. Dowodem jest choćby ta jednostka, pożegnano ją ale na linii frontu jej nie widać. 33/43
Druga grupa to "mięso armatnie" -pobieżne szkolenie i na linię frontu. Mają przede wszystkim kupić czas razem z weteranami, których daje sie do powstrzymywania jednostek SZU. Ale u nich "poległych nikt nie liczy", tych co się oddali do niewoli - też. Liczy się uzyskany czas.34/43
Rosjanie po dzikiej mobilizacji porządkują swój system. 1/11 rusza pobór. Może tym poborowym służbę się wydłuży? Jest 80 ośrodków szkoleniowych, co prawda takich z prawdziwego zdarzenia 20, ale w jednostkach można poborowych wyszkolić. Skoro mają służyć 2 lata... 35/43
Rosjanie liczą, że jeśli chodzi o rezerwy ludzkie, to dadzą radę zmajoryzować Ukraińców. Ma o tym świadczyć choćby wypowiedź Serhija Paszynskiego, dyr. Stow. Produc. Uzbr. i SpW Ukrainy, który stwierdził, że po powołaniu 1 mln osób UKR wyczerpała możliwości rozbudowy armii. 36/43
Ale ta wypowiedź pochodzi z rozmowy z pranksterem rosyjskim udającym amerykańskiego senatora,na ile jest prawdziwa nie wiadomo. Za to Rosjanie, według TL i okrężnych oświadczeń Putina liczą prawdopodobnie na 2 mln SZ FR, gdyby kraj przeszedł całkowicie na gospodarkę wojenną.37/43
Długa wojna załatwi też jeszcze jeden problem wewnętrzny Rosji- władzę Putina i ewentualne następstwo. W realiach gospodarki wojennej nie zmienia się wodza, tym bardziej, że taka wojna zamrozić konflikty wewnętrzne w obozie władzy. No chyba że Rosja zacznie ją przegrywać... 38/43
Co może zaszkodzić Rosjanom? Ich własny bezwład. Na początku skala kradzieży i korupcji, która spowoduje, że niewydolny system logistyki SZ FR zwyczajnie się zawali. 39/43
Skala wyzwań logistycznych -dostawy powinny iść nieprzerwanie, ale jak widać z rosyjskich grup i kanałów idą falami, przedzielonymi długimi okresami gdy nie dociera nic, a dowódcy jednostek wiele sprzętu muszą organizować "we własnym zakresie" co sprzyja korupcji i nią żywi.40/43
Straty sprzętowe. Są bardzo dobrze znane. Nawet jeśli uznamy że uwzględniamy tylko straty podane przez @oryxspioenkop to i tak jest to 2/3 strat podanych przez Ukarińców. O ich dewastującym wpływie świadczy program remontów i modernizacji 800 T-62. 41/43
Poniesione straty zwłaszcza w korpusie oficerów młodszych i podoficerów. Zaczynają się "awanse na polu bitwy", a za niedługo staną się one normą. Są już wypadki, ze można po 2 miesiącach na fronie stać się z efrejtora- starsziną. Wystarczy przeżyć. 42/43
Jest więc widmo długiej wojny. Oczywiście może być tak że zmiana sytuacji politycznej wymusi na Rosjanach zmianę strategii. Ale, na razie najlepiej widać właśnie tą. Trochę zmęczenia przy tej pracy, gdyby ktoś chciał postawić mi kawę buycoffee.to/marekmeissner byłoby miło 43/43
• • •
Missing some Tweet in this thread? You can try to
force a refresh
#USA Teraz będzie długi i nieprzyjemny wątek o Peterze Marocco - szarej eminencji administracji USA. Wątek powstał na podstawie śledztwa dziennikarskiego w USA, Bośni, Serbii i dwóch innych krajach. Swoje podrzuciły też do tego śledztwa osoby z Departamentu Stanu które nie chcą się afiszować.
Kim jest Peter Marocco, wysłany przez Trumpa jako administrator, właściwie zaś osoba o pełnych uprawnieniach do zarządzania USAID a obecnie także pomocą zagraniczną w Departamencie Stanu? Otóż był on wysokim urzędnikiem o statusie dyplomatycznym w tymże Departamencie Stanu, zasłużonym niekoniecznie dobrze dla USA.
Było to za pierwszej kadencji Trumpa. W 2018 roku Marocco wysłano w misji dyplomatycznej, miał „pilnować stabilności na obszarach objętych konfliktem zbrojnym”. Pojechał w dwutygodniową podróż na Bałkany, odwiedzając przy okazji „kilka krajów Europy Wschodniej” (w tym Polskę) w ramach reklamowanego wysiłku na rzecz „zwalczania brutalnego ekstremizmu” i „wzmocnienia dialogu międzyreligijnego”.
Trump nie Trump ale USA próbowały wtedy za wszelką cenę utrzymać kruche porozumienie pokojowe w Bośni które pomogły wynegocjować dwie dekady wcześniej. Miały za sobą Europę, przeciw – Rosję, ingerowały tam też swoimi służbami Węgry, które już wtedy współdziałały z Serbią (tak!), obecne były służby Arabii Saudyjskiej i Iranu, po raz pierwszy pojawili się Chińczycy. Słowem jak to zwykle „kocioł bałkański”.
W takiej sytuacji każdy amerykański dyplomata dostawał playbook – z kim powinien się spotykać, kogo unikać, zwłaszcza takich jak politycy objęci sankcjami Departamentu Skarbu za korupcję lub zbrodnie wojenne. 1/n
Tymczasem Marocco pierwsze co zrobił to spotkał się z Miloradem Dodikiem i wszystkimi jego dowódcami wojskowymi! Dodik, przywódca Serbów bośniackich jest człowiekiem, którego na Bałkanach można obsadzić w dowolnej roli Złego – do każdej będzie pasował. Ma na rękach krew Chorwatów, Bośniaków, ale i Serbów, którzy przeciwstawiali się jego władzy. Prawa ręka Radovana Karadzicia ds. czystek etnicznych w Bośni. Najbliższy przyjaciel Girkina który właśnie u Dodika zdobywał zagraniczne szlify. Bo też i wielki przyjaciel Moskwy, nienawidzący Waszyngtonu. Jego dowódcy to po prostu banda morderców, kiepskich w polu w starciach regularną armią, ale doskonale nadających się do kierowania pacyfikacjami wsi i miasteczek a la Einsatzgrupen. I do kogoś takiego pojechał Marocco. A w owym czasie Dodik już otwarcie pracował wspólnie z Moskwą nad „wywróceniem stolika” i rozpoczęciem wojny w Bośni na nowo. Sam nazwał się „prorosyjskim, antyzachodnim i antyamerykańskim” podczas spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem i obecnie podlega nowym sankcjom za korupcję
Nie, nie miał żadnego specjalnego zdania zleconego mu przez Departament Stanu. Kiedy o spotkaniu dowiedziała się Maureen Cormack, ówczesna ambasador USA w Bośni i Hercegowinie, wezwała go do siebie i zrugała od domu do góry. Napisała też notę o całej sprawie do Departamentu Stanu, gdzie zderzyła się… z donosem na nią jaki napisał Marocco. Opisał ambasador jako osobę, która „prześladuje” bośniackich Serbów zaś faworyzuje muzułmanów i Chorwatów. Jednak czarę goryczy przeważyło pismo do Departamentu Stanu podpisane przez bośniackich i chorwackich polityków,w tym takie osoby jak znany mi Zlato Hujic zasłużony w dziele pojednania w Bośni długoletni burmistrz Bosanskego Petrovaca. Marocco się pozbyto z misji i rok później po cichu wylano zDFepartamentu Stanu
Nie wiadomo co Marcco bośniackim Serbom powiedział, ale po tym spotkaniu wyraźnie zhardzieli wobec Amerykanów
„Wzmocnił całą scenę polityczną, która jest sprzeczna z tym, co próbują zrobić Stany Zjednoczone”, - powiedział jeden z urzędników ówczesnej ambasady.Oto nasz bohater 2/n
Dlaczego Marocco właściwie to zrobił? Bo uważa się za jednego ostatnich prawdziwych rycerzy chrześcijaństwa. Tak – rycerzy. Fascynuje go prawosławie, jak sam mówił „jako jedyna religia spajająca władzę i społeczeństwo”. Cenił prawosławie za to że „nie jest miękkie wobec wrogów”, a nie jak katolicyzm czy protestantyzm podkreśla miłość bliźniego. Sam uważał że najlepszym okresem historii był okres wypraw krzyżowych, a o samych krzyżowcach miał romantyczne wyobrażenie rycerzy wspólnie galopujących i walczących z setkami wrogów.
„Sam wielokrotnie podkreślał, że jest krzyżowcem. Mówił, że USA ma złą politykę zagraniczną, ale przyjdzie czas gdy on ja zmieni. Śmieliśmy się wtedy z tego, teraz jest nam jakoś nie do śmiechu” – przyznaje jeden jego byłych współpracowników.
Zanim Marocco odwołano z Bośni, zrobił jeszcze jeden ciekawy ruch. Pojechał do Serbii – oczywiście nie zawiadamiając nikogo z Departamentu Stanu - gdzie jako reprezentant tegoż Departamentu zaprosiło prezydenta kraju, Aleksandara Vučicia, do odwiedzenia Srebrenicy. Tak, tej Srebrenicy gdzie ludzie Mladicia zamordowali 8000 muzułmanów i przy okazji około setki katolickich Chorwatów, żeby nie było świadków. Tam na grobach zamordowanych serbski prezydent miał rozmawiać z Marocco o „współpracy Serbii z USA”. Przezorny i po bałkańsku cwany Vučic, bardzo się zdziwił i postanowił rzecz całą potwierdzić w ambasadzie i Departamencie Stanu. Wybuchła burza, Marocco w ekspresowym tempie wyekspediowano do kraju, ale nie wylano tylko skierowano do U.S. Agency for International Development. Dlaczego? Bo Trump lubił tego „rycerza chrześcijaństwa” i chyba lubi nadal.I Milorad Dodik 3/n
Z amunicją rosyjską nigdy nie było prosto i poszukiwania podjęte na ten temat wykazały wiele ciekawych okoliczności. Otóż w 2010 roku wdrożono program oceny i niszczenia amunicji wszystkich kalibrów nie nadającej się do użycia. Właściwie zaś, jak doskonale syntetycznie ujmuje to @Maciej_Korowaj były to dwa programy. W obu zaś ocena amunicji wyglądała podobnie. Amunicję kwalifikowano jako nadającą się do użytku jeśli: 1. Skorupa pocisku nie była zardzewiała w sposób uniemożliwiający odczytanie napisów dotyczących rodzaju pocisku, serii i daty wyprodukowania 2. Gwint zapalnika dawał możliwość jego wykręcenia, zaś sam zapalnik nie był zardzewiały 3. Amunicja nie była składowana pod gołym niebem (tak, tak i tak bywało zwłaszcza w odniesieniu do amunicji moździerzowej!)
Nic więc dziwnego, że sam program przejrzenia magazynów głębokiego składowania był i jest oceniany fatalnie przez samych Rosjan jako „oszustwo” i „szutka”. Ale to pozwoliło, żeby „stan amunicji w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej na dzień 1 stycznia 2013 r. wynosił 3,7 mln ton, z czego 1,1 mln ton nie nadawało się do użytku”. Rosjanie bardzo dbali by rozpropagować tą pierwszą cyfrę, milcząc o drugiej… 1/4
I dalej się robi jeszcze bardziej ciekawe. Przed samą inwazją, bo w końcu 2021 roku, stan amunicji w siłach zbrojnych Federacji Rosyjskiej wynosi już 4,5 mln ton, ale nie ma już mowy o brakach. Produkcja wzrosła? Gdzie tam, skoro obecnie Komisja Obrony Dumy Państwowej przypomina interpelację w sprawie rozebrania na śrubki i sprzedawania deweloperowi gruntu pod drugi zakład produkujący amunicję 152 mm starszych standardów, bo w efekcie tego „ruchu biznesowego” został tylko jeden zakład. Tenże musiał produkować amunicję zarówno starszych jak i nowych standardów a tych dla amunicji 152 mm jest… cztery. Ta sama Komisja Obrony wspomina o gwałtownie malejących stanach amunicji artyleryjskiej 122 mm, której już właściwie nie produkowano (też jeden zakład) uznając ją za „nieperspektywiczną” bowiem nie przewidywano masowego wprowadzenia nowych wzorów uzbrojenia artyleryjskiego dla tego kalibru. Stany rosną, a amunicji się produkuje coraz mniej…ki diabeł? Łatwo się domyślić. Część amunicji „niezdatnej” po „uważnym przejrzeniu” przeklasyfikowano na „zdatną”. I zdaje się, że nawet generalicja i wywiad nie bardzo miały świadomość jak z tą amunicją jest 2/4
Przy obecnym stanie wojennym liczba 2 mln ton rakiet i amunicji wyliczona zarówno dla działań bojowych jak i składowania zapasów oraz szkolenia jest nie do utrzymania. Bo sytuacja jest taka jak bez ogródek stwierdza Komisja Obrony, że „na potrzeb y SpecOperacji i szkolenie jest, na magazyny nie ma” czyli jak łatwo się domyśleć wszystko pożera front i szkolenie artylerzystów. A braki w amunicji 122 mm wcale nie spadają, rosną, bo rośnie i zużycie. Jednak na szczęście dla Rosjan bratni Iran i Północna Korea produkują sporo amunicji 122mm i 152 mm starszych wzorów, więc można będzie sprowadzić. Tyle że jeśli nie ma na magazyny to po co się buduje składy i magazyny właśnie teraz? Dlatego, że to są centra logistyczne. Nie bardzo można obecnie tej amunicji przechowywać w reżimie głębokiego składowania, ale jakoś po okręgach i jednostkach trzeba ją dzielić. No i jakiś niewielki zapasik mobilizacyjny, gdyby imperialiści z NATO jednak dopuścili się ataku na Święta Rosję (tak rzecze Dugin) musi być. Tu pojawia się pytanie co tam trafia. Z dowodów pośrednich można sądzić że amunicja rosyjska i… irańska. Ta druga oceniana jest znacznie wyżej niż połnocnokoreańska, która jak można jest wystrzeliwana natychmiast. Jej osiągnięcia zresztą potrafią budzić zdumienie. Znany jest fakt przelecenia 500 m po wystrzeleniu przez pocisk 122 mm i rozerwania się w powietrzu. Dalsze pociski z tej samej partii zaliczyły na dystansie 5000 m odchylenie rzędu 200-250 m od punktu celowania, co wywołało szybką ripostę strony ukraińskiej i zniszczenie połowy baterii. Fakt te miał miejsce w 49.Brygadzie Artylerii. Mimo wszystko nie da się ukryć, że dostawy z Korei uratowały rosyjski przemysł amunicyjny, który zaczął dostawać zadyszki. Mają być budowane dwa kolejne zakłady. Ale termin ich uruchomienia to najwcześniej koniec 2026 roku, termin dojścia do maksymalnej wydajności jest prawdopodobnie jeszcze dłuższy 3/4
Co widać z tych i innych danych:
BMD się produkuje, ale trafiają do jednostek WDW nie zaangażowanych bezpośrednio działania na froncie lub garnizonowych w okręgach wschodnich. WDW walczące na Ukrainie – wielokrotnie jako wyspecjalizowane oddziały szturmowe, przykładem Awdijiwka, używają nawet nie zmodernizowanych bmp-1. Przyczyna jest prosta – „papierowy” pancerz BMD. 1/7
BTR-82A produkuje się bardziej siłą rozpędu niż z zamierzonym planem. Pojazd obecnie bardzo źle oceniany, ale skoro w taktyce miał być częścią ugrupowania przełamującego, to mimo iż wojna pokazała kompletną nieprzystawalność tej taktyki do realiów, to jest tam nadal. Inna rzecz, że Rosjanie nie mają nic innego, a jak sami twierdzą „silnik i transmisja nie wytrzymają obciążenia BTR dodatkowym pancerzem”. Bumierangi miały być już od 2015 roku, jak do tej pory wszystkiego jest ponoć 5 wozów, na wiecznych testach i próbach 2/7
W najbliższym czasie to co zobaczymy na Ukraińskim TDW to będą po stronie rosyjskiej głównie bmp-1 wszystkich wersji z niewielkimi dodatkami bmp-3. Z tego do widać nawet jednostki walczące jeszcze w zeszłym roku na bmp-3 otrzymują jako uzupełnienie strat bmp-1 wszystkich wersji, za moment może się okazać , że na bmp-3 jeździ tylko jeden batalion w brygadzie albo nawet i nie tyle 3/7
#Ukraina #ofensywa. Celowo nie zabierałem głosu w kwestii która teraz wszystkich zajmuje: czy ofensywa ukraińska okazała się klęską i dlaczego; bo zdaje się że opinia o niej jako o klęsce utrwaliła się już na kamień. Wyrażając swoją opinię takiej kwestii konieczna jest analiza źródeł
Najpierw warto dokonać pewnej operacji – uzyskać informacje o przebiegu działań z trzech znanych i wiarygodnych źródeł, podających informacje z frontu 1/13
Źródło pierwsze ocenia to co dzieje się na froncie ze specjalnym uwzględnieniem Awdijewki 2/13
#Ukraina. W tej nitce i następnych będzie kilka uwag o tym co Rosjanom się udaje i nie udaje, gdzie ujawnia się słynny „czynnik X” który powoduje, że mimo poprawy swojego położenia na froncie wciąż nie potrafią odtworzyć przewagi z zimy 2022 poza niewielkimi zdobyczami lokalnymi niewiele zyskując.
Bez wątpienia największym problemem jest sam stosunek do walczących żołnierzy. Wojska Lądowe federacji to obecnie mieszanina jednostek na różnym poziomie wyszkolenia i o różnych zdolnościach bojowych. Ale nie chaotyczna, da się wyodrębnić pewną nieformalną hierarchię:
- Jednostki „stare” od dłuższego czasu w boju które nie poniosły jednak na tyle dużych strat, by je trzeba było w dużej mierze odtwarzać i które zyskały na uzupełnieniach bo pobrały żołnierzy nadających się do wyszkolenia. Przykład: 9. Gwardyjska Brygada Artylerii
-Jednostki od dłuższego czasu na polu walki, ale które poniosły takie straty, że trzeba było je odtwarzać, choć uzupełniono je wyszkolonymi żołnierzami i podoficerami – 12 i 13 pułki czołgów
- jednostki „świeże” ale złożone z wyszkolonych w miarę dobrze mobików (na Białorusi) i starych podoficerów z frontu
- jednostki „stare” ale kilkukrotnie rozbijane i odtwarzane z niewielką ilością „frontoników” np. 72. Brygada Strzelców Zmotoryzowanych
- jednostki świeże złożone po prostu z mobików wyszkolonych czasem dobrze, czasem źle
Schemat wygląda klarownie, ale przychodzi zaraz coś co go łamie. Otóż to czy jednostka jest Gwardyjska czy nie, dobrze walczyła czy nie, może nic nie znaczyć! Szperając tu ówdzie, odkryłem pewną prawidłowość – im większe straty nawet doborowa, dobrze walcząca jednostka poniosła wcześniej tym gorsza będzie po uzupełnieniu. Przyczyna? Zapewne straty w doświadczonej kadrze młodszych oficerów i podoficerów, która doskonale wiedziała jak się wykonuje niewykonalne rozkazy i kiedy można ich po prostu nie wykonać. Później przychodzą młodsi oficerowie z rezerwy, często zmobilizowani absolwenci świeżo po studiach, gdzie jedyną szkołą wojskową było coś na kształt dawnego polskiego studium wojskowego tyle, że dłuższe i zakończone „poligonem” a praktycznie obozem wojskowym. Tak się oficerów rezerwy nie robi, ale cóż – z braku oficerów młodszych zostali podporucznikami i porucznikami i trafili na front… 1/7
…I dowodzą. A przełożonych mają różnych i ci także potrafią dowodzić „ciekawie”. Tu mamy przykład mobika wyszkolonego jako czołgista z 3 batalionu 1. Gwardyjskiego Pułku Pancernego. Został on wraz z kolegami wyszkolonymi podobnie jak on rzucony jak zwykła piechota w „mięsnym szturmie” pod Kupiańskiem. 17 z 21 ludzi w jego plutonie zginęło, reszta – wraz z kolegami z innego plutonu –odmówiła dalszej walki, więc karnie przeniesiono ich do sztrafbatalionu „Storm Z”. Prawdopodobnie już nie żyją. Tu nasuwa się pytanie – co poza pijaństwem komandira mogło spowodować że mobik wyszkolony jako czołgista – idzie do ataku jak zwykła piechota? Brak czołgów. Brak czołgów wynikający z dwóch czynników – po pierwsze braku lor kolejowych wysokiej ładowności którymi można było czołgi transportować. Po drugie zaś, z powolnego tempa remontów i produkcji nowych wozów, które dostają tylko najbardziej doświadczone załogi. W efekcie nawet jeśli do 1. Gwardyjskiego Pułku Pancernego przywiozą czołgi, będą one stały. Tym razem z braku załóg. 2/7
Iwan Osipowicz Fiodorow, Moskiewski Uniwersytet Państwowy im. M.W. Łomonosowa), ukończony w 2021 roku, doktorant, powołany 18.08. 2023, szkolony w Rostowie nad Donem, podporucznik przydzielony do 114. Brygady Zmechanizowanej, KIA w rejonie Awdijiwki ok. 15.10.2023. Życiorys bardzo krótki ale już nasuwa kilka pytań. Dlaczego po dwóch miesiącach szkolenia Fiodorow jest oficerem młodszym? Aż tak brakowało oficerów w 114 Brygadzie? Rzeź, którą Ukraińcy jej urządzili uprawdopodabnia stwierdzenie, że takich jak on musiało w brygadzie być wielu. Ale chwileczkę… wszak 114.BZmech uchodziła za doświadczony związek taktyczny i dobrze wyszkolony. Czyli znowu wszystko zależy jak związek taktyczny był formowany i z kogo. Z informacji jakie uzyskałem, widać, że tacy młodzi dowódcy trafiają losowo do kompanii różnych związków taktycznych zwykle jednak takich których dowodzący nie mają „przebicia” w Kwaterze Głównej SpecOperacji. I teraz jeśli trafią na dobrych podoficerów, to zwykle udaje się uchronić kompanię od zniszczenia, gorzej jeśli podoficerowie to też mobiki po trzymiesięcznym pobycie na froncie (taki jest teraz okres awansowy w WL Federacji Rosyjskiej). Wtedy zwykle takiej kompanii nic nie może uratować. 3/7
#Izrael #Hamas Na pewno po początkowych stratach jak w trakcie wojny Yom Kippur IDF się ockną. Premier Netanjahu już zapowiada „brutalną rozprawę z terrorystami” i istotnie obecnie sytuacja jest taka, że im więcej hamasowców zostanie zlikwidowanych tym dłużej w Izraelu będzie panował spokój. Jednak istotne jest dlaczego tak się stało, dlaczego ten atak Hamasu tak łatwo się powiódł. Istnieją pewne istotne dowody, że dlatego iż obecny był w nim trzeci aktor – Rosja 1/11
Na początek trzeba się cofnąć do szczytu Afryka-Rosja. Jednym z uczestników w delegacji rosyjskiej był pewien człowiek lakonicznie opisany jako "Averyanov Andrei, security." Nie wzbudzał on pozytywnych uczuć członkach delegacji afrykańskich którzy go znali. Jest to bowiem generał Andriej Awierianow, przez 10 lat zarządzający najbardziej newralgicznym wydziałem GRU bo Europą Zachodnią. Człowiek odpowiedzialny za operacje otrucia Litwinienki i Skripala, szef jednostki 29 155, odpowiedzialny także za werbowanie agentów wpływu i rzeczywistych w Europie, po włączeniu się Rosji do walk w Syrii przerzucony na odcinek syryjski. Amerykanie i Francuzi twierdzą, że jego ludzie byli odpowiedzialni za szkolenie milicji proasadowskich. 2/11
23 sierpnia do Moskwy przybyła delegacja irańska, złożona, co ciekawe, zarówno ludzi z IRGC jak i armii oraz MON, min. w składzie byli szefowie irańskiej wywiadu oraz szef sztabu WL Islamskiej Republiki gen. Kiumars Heydari. W składzie witającej ich reprezentacji rosyjskiej był znowu Awierianow. O czym rozmawiano? O współpracy wojskowej rzecz jasna a także o enigmatycznej „wymianie danych”. Nader prawdopodobne, że te kontakty miały miejsce już wcześniej – Iran w zamian za sprzedaż swoich dronów i przewidywaną (i pożądaną przez Rosjan) sprzedaż amunicji, zażyczył sobie dostępu do rosyjskich danych wywiadowczych oraz „wymiany danych” prawdopodobnie tych właśnie. 3/11