8 marca Łowiccy harcerze odbili 80 więźniów, w tym swego przyjaciela z rąk NKWD i UB. Zainspirowani warszawskimi harcerzami i akcją pod Arsenałem oraz lekturą ,,Kamieni na szaniec", postanowili odbić Zbigniewa Fereta „Cyfra” który został aresztowany w skutek donosu i osadzony w
więzieniu NKWD i UB przy ul. Kurkowej niedługo po tym, jak Łowicz zajęła „bratnia” Armia Czerwona.
,,Cyfra" miał ukryty w domu niewielki nadajnik radiowy do nasłuchu audycji z zagranicy, z którego korzystali łowiccy harcerze i żołnierze Armii Krajowej.
Od polskich kapusiów
dowiedzieli się o tym ubecy i aresztowali młodego harcerza. Miał on zostać deportowany w głąb ZSRR.
Jego koledzy z „Szarych Szeregów”, powodowani harcerską solidarnością i zainspirowani akcją z 1943 r. pod warszawskim Arsenałem, postanowili uwolnić go z więzienia. Koledzy
Zbyszka stanowili od lat niezwykle solidarną grupę harcerską.
Kazimierz Chmielewski, ,,Gryf", podsunął kolegom myśl uwolnienia przyjaciela z więzienia siłą. Pomysł ten poparli zaraz Jerzy Miecznikowski, ,,Więdziądz" oraz Marian Szymański, ,,Wędzidło".
Akcję zaaprobował
komendant hufca o nazwie ,,Łoza" Jan Kopałka, ,,Antek". W czasie Powstania Warszawskiego był dowódcą II plutonu kompanii „Felek” w batalionie „Zośka”.
Mimo że w tym czasie AK była już formalnie rozwiązana, Jan Kopałka przed wydaniem zgody, skonsultował jej przeprowadzenie z
pozostającymi w terenie żołnierzami AK.
Zdawał sobie sprawę że wszystkich konsekwencji tego czynu, nie tylko dla uczestniczących w akcji, ale również dla ich krewnych i innych osób pozostających w konspiracji.
W akcji wzięli udział:
Jan Kopałka ,,Antek" dowódca akcji,
Marian Szymański ,,Wędzidło", Jerzy Miecznikowski ,,Więciądz", Bohdan Józeficz ,,Grom" i Mieczysław Grzybowski ,,Kora".
Grupę ubezpieczenie stanowili: Kazimierz Chmielewski ,,Gryf", Eugeniusz Nowakowski ,,Jeż", Józef Wolski ,,Jurek" i Wojciech Tomczyk ,,Kmicic".
.
UWOLNILI ,,RUDEGO" UWOLNIMY ,,CYFRĘ"
Termin akcji ustalono na 8 marca. Oddział biorący bezpośredni udział w akcji miał liczyć 9 osób. Jako uzbrojenie posiadano trzy pistolety maszynowe, 1 pistolet typu ,,parabellum", 1 karabin typu ,,Mauser" dla osób biorących udział w ataku.
Poza tym dla ubezpieczenia przewidziano 3 pistolety oraz 1 pistolet maszynowy.
Akcja została w niezwykle krótkim czasie bardzo starannie i profesjonalnie przygotowana. Broń zamelinowano u Edwarda Horbaczewskiego ,,Pająka", a fałszywe dokumenty miał po akcji przekazać Stefan
Wysocki ,,Ignac".
,,Wędzidło", który w czasie niemieckiej okupacji był przetrzymywany w tym więzieniu, sporządził plan budynków i miejsce wystawienia wart.
Natomiast ,,Wienciądz" sprawdził którędy pociągnięto kabel telefoniczny z więzienia i w jakim niewidocznym miejscu
łatwo go będzie przeciąć.
Przed akcją ,,Antek" uczulał, aby operację przeprowadzić bez jednego strzału, by strzelać tylko w ostateczności. A tuż przed wyjściem dał każdemu z uczestników krzyż do ucałowania.
8 marca 1945 r. na teren więzienia wszedł upozorowany pięcioosobowy
patrol milicji konwojujący nowych „aresztantów”. Dzięki temu fortelowi udało się im wejść do środka i uwolnić więźniów.
Dzięki doskonałej organizacji i znajomości rozkładu pomieszczeń w więzieniu, akcja została przeprowadzona bez jednego wystrzału. Cała akcja trwała pół
godziny. Harcerze sterroryzowali obsługę więzienia i uwolnili ok 80 osób, w tym Zbigniewa Fereta ,,Cyfra"
Został on zaopatrzony w nowe dokumenty, opuścił Łowicz pociągiem towarowym.
.
OBŁAWA NA HARCERZY
Następnego dnia po akcji patrole wojska, milicji i bezpieki
przeprowadziły zmasowane poszukiwanie harcerzy. Sprawdzano dom po domu, dokonywano zatrzymań młodych ludzi, doprowadzano ich na konfrontacje z służbą więzienną.
O godz. 4 nad ranem komuniści wpadli do mieszkań ,,Wędzidły" i ,,Wienciądza", a nie znalazłszy podejrzanych,
zaaresztowano całe ich rodziny.
Następnego dnia funkcjonariusze UB rozpoczęli akcję wyłapywania uciekinierów oraz uczestników akcji. Część harcerzy zdążyła wyjechać z Łowicza. Pozostali pewni, że nie zostali rozpoznani nie opuścili miasta i poszłi do szkoły. Tam zostali
aresztowani.
.
ARESZTOWANIA I BESTIALSKIE TORTURY
Zatrzymanych osadzano początkowo w siedzibie UB przy ul. Łódzkiej. Następnie, przewieziono ich do siedziby NKWD w Łowiczu, mieszczącej się w willi państwa Szonertów.
Całonocne okrutne śledztwo, trwało 3 tyg. Oskarżonym nie
pozwalano spać, byli bici, a snop ostrego światła świecił prosto w oczy. W celi gdzie ich trzymano, przebywało początkowo 6 osób. Z czasem liczba ta zwiększyła się do 32.
Skatowanych harcerzy nst. przewieziono do więzienia w Łowiczu tego, które rozbili. Tam funkcjonariusze UB
ponownie prowadzili przesłuchania.
W wyniku bardzo brutalnego śledztwa zatrzymani harcerze przyznali się do winy.
.
ROZPRAWA I WYROKI.
18 kwietnia 1945 r. Wojskowy Sąd Okręgowy skazał Wojciecha Tomczyka, Kazimierza Chmielewskiego i Józefa Wolskiego na kary śmierci.
Decyzją Bieruta wyroki śmierci zostały zmienione na kary po 10 lat więzienia, natomiast niepełnoletniego Bohdana Józewicza na karę 10 lat pozbawienia wolności. Kary odbywali w więzieniu we Wronkach.
Na skutek ułaskawienia i późniejszej amnestii cała czwórka odzyskała wolność
po 2 latach. Los rozrzucił ich po całej Polsce. Część zamieszkała w Łodzi, inni w Radomsku i Warszawie, a ,,Cyfra" trafił do Krakowa.
*****
Po latach władza ludowa zainteresowała się uczestnikami akcji. W 1952 r. zostali aresztowani Zbigniew Feret ,,Cyfra", Marian
Szymański ,,Wędzidło" i Jerzy Miecznikowsk ,,Więciądz", za nielegalne posiadanie broni i związki z nielegalnymi organizacjami. Otrzymali po kilkanaście lat więzienia, ale wyszli na wolność po trzech latach.
Zbigniew Feret „Cyfra” po ucieczce z więzienia przez dwa lata ukrywał
się pod pseudonimem Marek Borowski. W 1947 r. ujawnił się przed PUBP w Łowiczu i rozpoczął studia na Politechnice Śląskiej.
7 kwietnia 1952 r. został aresztowany za nielegalne posiadanie broni i skazany 11 września 1952 r. przez WSR w Łodzi na 12 lat. Sąd drugiej instancji
złagodził karę do ośmiu lat.
W 1955 r. jego sprawa została ponowienie rozpatrzona przez NSW, który zmienił karę na cztery lata i jednocześnie warunkowo zwolnił Fereta z więzienia.
Na wieczną służbę odeszli: 2 listopada 2010 r. Zbigniew Feret „Cyfra”, 5 lutego 2013 r.
Eugeniusz Nowakowski „Jeż”, a 25 lutego 2013 r. Marian Szymański „Wędzidło".
Najdłużej żyjącym uczestnikiem akcji był ks. prał. Stefan Wysocki „Ignac”. Żołnierz Szarych Szeregów i honorowy obywatel Łowicza zmarł 8 maja 2017 r w wieku 89 lat
Korporal des Kraftfahrtruppe - atelier "Rafael" w Chełmie, 1916 🇵🇱
[ENG BELOW]
- czapka M.1908 w kolorze hechtgrau w wersji z malowanym daszkiem i guzikami;
- okulary dla jednostek samochodowych;
- kurtka oficerska M.1908 w kolorze hechtgrau w wariancie z kołnierzem;
- Paroli (patki kołnierzowe) w kolorze lichtblau (jasnoniebieski) z Kragenabzeichen (odznaki kołnierzowe) dla Kraftfahrtruppe (jednostki samochodowe);
- gwizdek jeden z wielu odmian oraz monokl;
- Leibriemen M.1888 (pas) z mosiężną klamrą dla jednostek cesarskich z Bajonett
M.1895 w Bajonettasche M.1886 (żabka);
- Pistoltasche mit Umhangreimen (kaburana pasie nośnym) - pistolet nie do zidentyfikowania);
- Kniehose M.1916 (bryczesy) w kolorze feldgrau;
- Ledergamaschen (sztylpy);
- Leichten Schuche (lekkie buty - bez podkucia)
Polish Holokaust: 9 marca 1881 roku urodził się Stanisław Sierakowski herbu "Ogończyk"(zamordowany przez Niemców 26 października 1939 r.) - polski działacz narodowy w Republice Weimarskiej i III Rzeszy, pierwszy prezes Związku Polaków w Niemczech i Związku Mniejszości
9 marca 1881 roku urodził się Stanisław Sierakowski herbu "Ogończyk"(zamordowany przez Niemców 26 października 1939 r.) - polski działacz narodowy w Republice Weimarskiej i III Rzeszy, pierwszy prezes Związku Polaków w Niemczech i Związku Mniejszości Narodowych w Niemczech,
❗W nocy z 9 na 10 marca 1944 r. we wsi Szerokie Pole pow. Dolina województwo stanisławowskie, Ukraińcy wymordowali 110 Polaków i spalili wieś, w tym 25 rodzin przesiedlonych ze wsi Mazurów pow. Kałusz.
Według wspomnień zgromadzonych przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar
Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, 9 marca 1944 r. w nocy, Szerokie Pole z trzech stron zaatakowały bandy UPA. Napastnicy podpalali domostwa i zabijali napotkane osoby bez względu na płeć i wiek. Niebroniona ludność (według wspomnień we wsi nie było samoobrony) rzuciła się do
ucieczki w kierunku pobliskiego lasu, bądź szukała schronienia w przygotowanych kryjówkach. Około godziny 3:00 w nocy napastnicy odeszli.
Natomiast według raportu SB OUN - we wsi była samoobrona, która ostrzeliwała się i rzucała granaty.
Powracamy po Swoich, aby nikogo nie pozostawić na polu bitwy!". Dziś w Belwederze odbyła się uroczystość wręczenia not identyfikacyjnych rodzinom ofiar, które zginęły w wyniku działań terroru komunistycznego i zbrodni niemieckich. Ogłoszono nazwiska 20 osób, których szczątki
zostały odnalezione i zidentyfikowane w ramach działań Instytutu Pamięci Narodowej.
🇵🇱 „Odnaleźliśmy! Odnaleźliśmy Wasze siostry, Waszych braci, Waszych ojców..."
Przemówienie prof. Krzysztofa Szwagrzyka, wiceprezesa IPN i dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji wygłoszone
dziś w Belwederze podczas uroczystości wręczania not identyfikacyjnych rodzinom ofiar.
🟥 „Długo i zawsze z wielkimi emocjami oczekujemy na takie chwile jak ta dzisiaj, która trwa. Chwile, kiedy będziemy mogli ogłosić rodzinom naszych Bohaterów, rodzinom Ofiar, całej Polsce tą
#UkraińskieLudobójstwo
Nocą 9/10 marca 1944 r.
We wsi Słobódka Strusowska pow. Trembowla banderowcy przebrani w mundury żołnierzy sowieckich chodzili po domach polskich i mordowali całe rodziny, ciała ładowali na furmanki i wywozili w nieznanym kierunku, prawdopodobnie na
cmentarzysko dla zwierząt; zamordowali co najmniej 49 Polaków.
We wsi Szerokie Pole (Pochersdorf) pow. Dolina upowcy wymordowali 110 Polaków i spalili wieś, w tym 25 rodzin przesiedlonych ze wsi Mazurów pow. Kałusz (Siekierka..., s. 31; stanisławowskie). „Dalej leżała w ogródku
Paszkowego Leona żona, a dziecko rozdarte na płocie” (Ludwik Puzio; w: Siekierka..., s. 84, stanisławowskie). „W czasie napadu 9 marca 1944 roku została zamordowana cała rodzina Stanisława Dziechciarza (8 osób). Zostali oni żywcem spaleni w domu. /.../ Jan Gościor i jego żona