Jeszcze o meblach, żarciu i Telewizji Republika. I meblowaniu nam głów.
Sporo tu czytam sobie, że skoro sklep z meblami albo firma wysługująca się imigrantami do rozwożenia pizzy rości sobie prawa do wpływania na politykę medialną, to kraj, w którym się to dzieje, musi być republiką bananową.
Otóż choć wiele rzeczy w ostatnim czasie skłania nas do refleksji, że Polska osuwa się w stronę czegoś na kształt bantustanu, gdzie prawo działa tak, jak rozumie je kilku siedzących na brukselskich bagnetach polityków i zblatowana z nimi wąska grupa prawników, to z reklamami jako kij i marchewka wielkich korporacji jest troszku inaczej.
Budżety wielkich korporacji są wielkie jak one same. Nie chcę daleko szukać, ale np. w 2021 r. kapitalizacja Apple wyniosła więcej niż PKB Francji, a wycena spółki Meta (Facebook) była wyższa od PKB Polski. To oczywiście rodzi w ich zarządach pokusę wpływania na rzeczywistość w inne sposoby niż tylko wciskanie nam swoich produktów i usług.
Nie ma tajemnicy w tym, że większość olbrzymich korporacji jest zarządzanych przez ludzi o progresywno - liberalnych poglądach, a sekciarska ideologia WOKE i odmieniane przez wszystkie przypadki LGBTQWERTY to ich tarcza i miecz. To nimi maskują swoją drapieżną politykę pracowniczą, wyzysk dostawców i podwykonawców, a sygnalizowanie cnoty (ang. virtue signaling) choćby poprzez uczestnictwo i wspieranie tzw. parad równości to ich strategia budowania wizerunku. Mają przychylność liberalnych rządów i ich ciche wsparcie.
Poza wszystkim dzięki temu zaangażowaniu docierają do najbogatszej klienteli - młodych, (wy)kształconych z wielkich ośrodków na całym świecie. Lub do aspirujących do takich. Co jednak najważniejsze - część zapewne w to wierzy – uważają, ze trzeba stary (biały, zachodni) świat przeorać, a skoro mają zasoby i możliwości, to robią to.
Cóż, z takim PKB, własnymi wywiadowniami, ludźmi służb w zarządach to zapewne niemała pokusa. Wystarczy zresztą wejść do któregokolwiek z oddziałów wielkich korpo w Krakowie lub Warszawie, by zobaczyć, jak to jest robione. Nie ma jednak miejsca i czasu by szczegółowo o tym pisać (może się znajdą).
Ale to dlatego sprawa z @RepublikaTV jest dla takiej IKEI czy należącego do wielkiego holdingu biznesowo czysta. A przynajmniej tak im się wydaje. Pomijając ujawnione tu afiliacje niektórych menadżerów IKEI z politykami, zapewne część z wycofujących właśnie reklamy z TVR firm zwyczajnie wykorzystało coś, co nazywa się Real Time Marketing (marketing czasu rzeczywistego).
Korpoludki po prostu uznały, że w dobrym tonie jest kopnąć Republikę, bo i nowej władzy się przypodobają i zapiszą się jako walczący o ideolo i centrali się przypodobają. Mógł zresztą pójść pomruk z centrali, że trzeba tak zrobić, dobić skurwieli na cacy, zagłodzić i napiętnować.
Poza wszystkim to bowiem rzeczywiście zgodne z ich filozofią i w momencie przełomu zwyczajnie podnoszą łby. Że nie taka rola sklepu z meblami i firmy kurierskiej? Cóż, patrz wyżej.
Oczywiście nie jest powiedziane, że akcja przeciwko Republice odniesie sukces. Po pierwsze Polska to nie zachód, więc przekora wciąż nieurobionych na tamtejszy mental Polaków może się obrócić przeciwko nim.
Nie oznacza to oczywiście, że sklepy IKEA nad Wisłą padną, a bangladescy i ukraińscy kurierzy Pysznego zostaną bez pracy, ale kryzys wizerunkowy może być poważny. Taka jazda to także straty i kłopoty, a sytuacja w Polsce się zagęszcza, polaryzacja będzie coraz większa. No i Polacy wciąż na szczęście nie lubią (nie wszyscy), gdy im formatować mózgi na siłę.
Zagrożenie będzie jednak rosnąć. Trzeba Wam wiedzieć, że na zachodzie istnieją nawet NGO-sy i organizacje zajmujące się wyłącznie tym – wywieraniem nacisku na firmy, by nie reklamowały się w mediach, które one arbitralnie uważają za skrajnie prawicowe lub po prostu za mało progresywne. Wystarczy jedna wypowiedź, byle kontrowersja i już rusza fala hejtu, przy której nasi Silni Razem i jaczejka Ośrodka Monitorowania Zachowań to hejterskie przedszkole.
W USA pisano petycje do reklamodawców, by ci „natychmiast przestali finansować Fox News”. To tam działa działa organizacja "Śpiący Giganci", która zajmuje się podobną działalnością. Ta znana jest z szeroko zakrojonej akcji przeciwko serwisowi Breitbart, dzięki której z serwisu wycofały się min. Allstate, AT&T, Autodesk, BMW, Deutsche Telekom, HP Inc., Kellogg's, Lenovo, Lyft, Visa, Vimeo, Nest i Warby Parker. Działają także w Europie, Brazylii i Australii, zawsze przeciwko prawicy, "skrajnej prawicy" i "nienawiści" (takich, jakimi je rozumieją).
"Stop Funding Hate" to z kolei brytyjska organizacja założona przez byłego specjalistę ds. zbiórek funduszy korporacyjnych w Amnesty International. Ta zajmuje się już wyłącznie nagonkami na media, które ich jej zdaniem "wykorzystują strach i podziały w celu sprzedaży większej liczby egzemplarzy" (efektem było np. to, że Lego ogłosiło w listopadzie 2016 r., że kończy reklamowanie się w Daily Mail). Oczywiście o tym co to „strach, podziały i nienawiść” decydują aktywiści i podburzona przez nich czerń.
Jak więc widać, modus operandi jest znany i doskonale opanowany. W Polsce rzecz na razie się rozkręca, a Republika padła ofiarą z oczywistych względów (gdyby nie przesadzona wypowiedź Pietrzaka i kretyńska wypowiedź Marka Króla z PZPR-u znaleziono by coś innego, bądźcie pewni).
To jednak dopiero początek, bo poza doświadczeniem z zachodu, inicjatorzy takich akcji mają niemal jawne przyzwolenie od obecnych władz, które zamiast interweniować, będą raczej hojnie nagradzać tego typu historie. I one chcą przecież dobić i Republikę i swoich przeciwników politycznych, „ich ma nie być”, przecież.
Jaka recepta? Cóż, jak powiedziałem – Polska to wciąż nie Stany, a parasol medialny jeszcze niezamknięty, mózgi Polaków jeszcze nieprzerobione na papkę. Nie można na to pozwolić.
Pozostaje działać organicznie i mówić ludziom, że kilku nawet najbogatszych korporacjonistów i cyberpanów z Doliny Krzemowej (cc: @AndZyberto ) wspólnie z rodzimymi politykami nie może urabiać nam mózgów, ani tresować nas swoją swoiście postrzeganą polityką CSR (społeczna odpowiedzialność biznesu).
I choć nikt nie lubi być proszony o pieniądze, to naprawdę warto ustawić dla Republiki lub innych niezależnych mediów miesięczny przelew o równowartości dwóch hamburgerów lub najtańszego stolika z tektury (49.99 zł). Jeśli chcą nam meblować mózgi i kraj, musimy się bronić już teraz. Jeśli pokonają TVR, rozgoszczą się tu na dobre.
Jeśłi myślicie, że przekręcanie wyborów i ich kradzież to coś nowego, to się mylicie.
Pokażę Wam, jak kampania "Zmień kraj. Idź na wybory" z 2007 roku przedstawiana jako "neutralna akcja profrekwencyjna" była zakamuflowaną kampanią wyborczą, która pomogła odsunąć PiS od władzy.
Przeczytałem cały raport jej autorów. Wnioski są jednoznaczne. JEDZIEMY 🧵
Kampania była potężna: TVN, Polsat, Gazeta Wyborcza, TOK FM, Onet, Wirtualna Polska, MTV, Viva, cała machina Polska Press. Dodajmy Fundację Batorego (o niej zaraz) Open Society (Soros) i innych.
"Całkowity koszt cennikowy reklam, które ukazały się w mediach wyniósł ponad trzy miliony zł. W pozyskiwaniu bezpłatnych emisji i publikacji bardzo pomogły firmy zrzeszone w PKPP Lewiatan: domy mediowe – Universal McCann i CR Media oraz członkowie Związku Pracodawców Prywatnych Mediów.
W przygotowaniu strategii uczestniczyły firmy DDB, Satchi&Satchi oraz MillwardBrown SMG/KRC. Hasła kampanii oraz wszystkie kreacje bezpłatnie zaprojektowała agencja reklamowa PZL".
Ta inżynieria była skierowana była głównie do młodych mieszkańców wielkich miasta. A więc – bingo - do potencjalnego elektoratu PO.
Tu np. tylko ostrzał z armaty WOŚP. Armat były setki. ⬇️
Już przecież hasło "Zmień kraj. Idź na wybory" nawet nie udaje. To wezwanie do zmiany obecnej sytuacji, czyli do zmiany rządzących. Kto rządził w 2007?
Plotki, nie plotki. Coraz głośnie o porównaniach @NawrockiKn - @JDVance. To proszę, nitka 🧵
JD Vance, wiceprezydent - elekt USA i Karol Nawrocki – obywatelski kandydat na Prezydenta RP. Co ich łączy? Obaj wywodzą się ze światów, w których doszlusowanie do „klasy średniej” oznaczało największy możliwy sukces. Dziś stanowią zagrożenie dla systemów, które roszczą sobie wyłączne prawo do zarządzania reprodukcją elit. I idą, by im to prawo odebrać.
„Nawrocki to polska wersja wiceprezydenta elekta J.D. Vance’a, człowieka z Middletown, głębokiej amerykańskiej prowincji, smutniejszej jeszcze niż gdańskie Siedlce, skąd pochodzi Nawrocki. Obaj to nabici faceci o mocnych karkach, przekonani o wyłączności własnych racji, idący do celu jak buldożery. Obaj mają do opowiedzenia swoją „Elegię dla bidoków", że jest droga wprost z kibolskiej trybuny na Lechii do prezydentury 36-milionowego kraju. ”.
Teoretycznie z tymi słowami wicenaczelnego, a formalnie kierującego „Gazeta Wyborczą” Jarosława Kurskiego można by się zgodzić. Tak, stamtąd one pochodzą.
Problem jednak w tym, że to, co my jako środowisko obozu niepodległościowego postrzegamy jako sukces na miarę spełnienia polskiej wersji „american dream”, oni widzą jako zagrożenie o charakterze strategicznym, a w najlepszym razie sytuację dla siebie niepożądaną.
Oto bowiem pojawia się ktoś, kto ma czelność pójść na szczyt swoją drogą, bez przebijania głową kolejnych sztucznie wytworzonych sufitów, czapkowania strażnikom kolejnych bram i składania hołdów luminarzom Salonu III RP.
Gotowi?
Ja znów w sprawie "aktorów" ze spotów fanpejdży - słupów, które opłacanymi za poteżną kasę niewiadomego pochodzenia filmikami wspierają Rafała Trzaskowskiego i/lub szkalują Mentzena i Nawrockiego.
Jedziemy, będziecie w szoku jak Andrzej Wajda w 2010 r. 🤯
Osobą, która w dwóch filmikach szkalujących @SlawomirMentzen udaje przechodnia jest elegancki Pan. Pan bliźniaczo podobny do niejakiego Krzysztofa Korczaka, warszawskiego przedsiębiorcy z branży eventowej, współwłaściciala firmy KRAB Music & Events.
Można porównać głos i aparycję z filmikiem nr 3.
Złośliwi mówią, że bliźniaczo podobna osoba brała udział w marszu opozycji w 2017 z naklejką "olewam PiS" na piersi. Ale to nie koniec.
Mamy dla Was dość bulwersującą historię o tym, jak pod nosem prezydenta Krakowa @Miszalski_ bliscy władzy lokalnej (i Platformie) ludzie uwłaszczają się na majątku publicznym i dziedzictwie kulturalnym Miasta.
Info od nas-@Krowoderska_pl i @krowoderski. Zapraszam na wątek 🧵⬇️
Miasto Kraków bez przetargu i publicznej informacji pozbyło się wydawanego od 2004 roku miejskiego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Kraków i Świat” wraz całą spuścizną.
Za całość pisma z 20 letnią tradycją nowy właściciel musi jedynie… opublikować w nim trzy reklamy.
⬇️ miesiecznik.krakow.pl
Miesięcznik „Kraków” ukazywał się od 20 lat. Od 2020 r. jako „Kraków i Świat”. Ostatnio wydawało go Krakowskie Biuro Festiwalowe. Jak informowała w lipcu „Gazeta Krakowska” nakład to 2,2 tys., cena - 12 zł, a koszty 15-30 tys. zł miesięcznie. Sprzedawało się 60-70 %. nakładu.
Kłamstwa na temat Karola @NawrockiKn i próba doklejenia mu fotografii z hajlującym Greniuchem to znany model kombinacji dezinformacyjnej. Dokładnie w ten sam sposób pracują np. rosyjskie i białoruskie służby.
WĄTEK 🧵
Do detonacji dezinformacji służą konta troli lub udające media podmioty. „Ujawniona” dezinformacja zatacza coraz szersze kręgi, by trafić do głównego, często międzynarodowego obiegu, uwiarygodniona przez pudła rezonansowe, pożytecznych idiotów i ludzi nieświadomych. ⬇️
Potem "liderzy opinii" wycofują się „prostują” i "przepraszają, jeśli urazili", ale rzecz zaczyna żyć swoim życiem w szerokim odbiorze.
Podam Wam przykład z działalności dezinformacyjnej Federacji Rosyjskiej, podobny w strukturze do "hajlowania", które widzimy w PL infosferze.
Wczoraj w godzinach przedpołudniowych, zmarł ks. prałat Lech Lachowicz, wieloletni proboszcz parafii św. Brata Alberta w Szczytnie.
Ksiądz Lachowicz miał 72 lata. Był ofiarą brutalnego napadu, do jakiego doszło 3 listopada. - Dziś już jest pewne - morderca odebrał mu życie - czytamy.
Poniżej smutny wątek. 🧵
W czerwcu br. ukazał się raport @OrdoIuris dotyczący przestępstw z nienawiści wobec chrześcijan. Instytut, w złożonym do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie dokumencie, wylicza, że w Polsce tylko w 2023 roku odnotowano aż 118 przypadków ataków na wiernych i duchownych, a liczba ta wzrasta.
Wśród wyszczególnionych w raporcie przypadków nie brak fizycznych napaści, ale także zakłócania nabożeństw czy dewastacji miejsc kultu. Przypadki opisane w raporcie są wstrząsające. I tak, jako przykład podano brutalny atak na zaledwie 9-letniego ministranta.