Starannie ukryta w nim klauzula, prezentowana dla niepoznaki jako środek złagodzenia kar dla sprawców śmiertelnych wypadków drogowych, ustanawiała amnestię dla większości zbrodniarzy wojennych. Nawet tych z Auschwitz. Jak to? 🧵
Oryginalną intencją przyświecającą wprowadzeniu przepisu, o którym tu mowa, było zapewnienie bezkarności "mordercom zza biurka" - funkcjonariuszom III Rzeszy, którzy organizowali i nadzorowali proceder ludobójstwa, ale nie brali w nim bezpośredniego (wykonawczego) udziału. Aby uniknąć niewygodnych pytań i kontrowersji Ministerstwo Sprawiedliwości RFN stosowną klauzulę zaszyło głęboko w tekście nowelizacji Kodeksu Wykroczeń. Skutecznie.
Faktyczne konsekwencje wprowadzenia przepisu nie były na początku prawdopodobnie jasne dla przynajmniej części deputowanych do Bundestagu, którzy go przegłosowali. Ani słowem nie wspominał on bowiem wprost o zbrodniach okresu III Rzeszy.
Za zaplanowanie i sprytne przeprowadzenie tego legislacyjnego majstersztyku odpowiadali byli członkowie NSDAP. Często osobiście zaangażowani w haniebne zbrodnie. Ludzie ci stali się filarem powojennej administracji Niemiec Zachodnich - budowniczymi nowego reżimu Republiki Federalnej - i wykorzystali tą pozycję do manipulowania ustawodawstwem w celu ochrony samych siebie i swoich towarzyszy.
Problem ten dotyczył w największym chyba stopniu wymiaru sprawiedliwości. Żaden nazistowski sędzia lub prokurator nie został nigdy pociągnięty do odpowiedzialności przez władze RFN po jej powstaniu w 1949 roku. Badacze odkryli natomiast, że w latach 50. XX wieku nawet 77% wyższych urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości Niemiec Zachodnich stanowili byli członkowie NSDAP. Co szokujące, odstek ten był nawet wyższy niż w czasie, gdy władzę w Niemczech sprawował Adolf Hitler. Wewnątrz ministerstwa funkcjonowała nawet specjalna komórka organizacyjna odpowiedzialna za śledzenie międzynarodowych śledztw i poszukiwań niemieckich zbrodniarzy oraz wystosowanie dla nich stosownych ostrzeżeń i instrukcji - "jak uniknąć aresztowania".
Za zmanipulowanie nowelizacji Kodeksu Wykroczeń (Einführungsgesetz zum Ordnungswidrigkeiten - Gesetz – EGOWiG) odpowiadała grupa urzędników kierowana przez Eduarda Drehera - szefa Wydziału Kryminalnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Dreher to były hitlerowski prokurator, który zasłynął z masowego wnioskowania o kary śmierci za najbardziej nawet błahe wykroczenia.
Artykuł nowelizujący § 50 punkt 2 kodeksu brzmiał następująco: „Jeżeli brak jest wyraźnych osobistych przesłanek, powiązań czy wszelkiego rodzaju osobistych związków, które by łączyły ofiarę i sprawcę, to w przypadku współuczestnika zabójstwa należy jego czyn potraktować zgodnie z regułami karania usiłowania tego czynu" [a nie zabójstwa].
Publicznie komunikowanym pretekstem do wprowadzenia tej poprawki był zamiar potraktowania sprawców śmiertelnych wypadków drogowych łagodniej niż sprawców intencjonalnych zabójstw. Jednakże abstrakcyjna formuła regulacji wprowadziła do niemieckiego systemu prawnego zasadę znacznie szerszą i ogólniejszą.
Nagle ważnym kryterium klasyfikacji i karania zabójstw stał się związek między ofiarą a sprawcą. Jeśli morderca nie znał ofiary osobiście, nie miał z nią żadnego związku i nie możliwym było udowodnienie zaistnienia między nimi istotnej interakcji emocjonalnej, to według prawa nie należało już traktować czynu jako zabójstwo, a jedynie jego usiłowanie. Tymczasem, zgodnie z innymi przepisami niemieckiego systemu prawnego, w przypadku "usiłowania zabójstwa" termin przedawnienia wynosił 15 lat. Co oznaczało, że osoby, które popełniły takie przestępstwa w czasie wojny, nie mogły być już ścigane. Voila...
W ten sposób, nagle, w ręce zdominowanego przez byłych członków NSDAP niemieckiego wymiaru sprawiedliwości włożono idealne narzędzie masowego uwalniania funkcjonariuszy zbrodniczego reżimu III Rzeszy (często samych siebie) od jakiejkolwiek odpowiedzialności za zbrodnie. A wybrani sędziowie czekali już w blokach startowych do wykorzystania nowych przepisów...
Krótko po wejściu w życie nowej ustawy, 20 maja 1969 roku, SS-Oberscharführer Hermann Heinrich, odpowiedzialny za śmierć tysięcy ludzi w Krakowie, uznany został za niewinnego na podstawie nowej reguły ustanowionej przez § 50 punkt 2 EGOWiG. Sędzia, który wydał wyrok - Werner Sarstedt, również były członek NSDAP odpowiedzialny za zbrodnie - dokładnie wiedział jak wykorzystać nowy trik sprezentowany mu przez jego towarzyszy w Ministerstwie "Sprawiedliwości". Orzeczenie szybko stało się głośnym i szeroko komentowanym oraz naśladowanym precedensem. Następstwem była lawina orzeczeń niewinności opartych na tej samej zasadzie.
§ 50 pkt 2 EGOWiG szybko stał się również pretekstem do masowego umarzania śledztw. Każdy zbrodniarz, któremu nie można było udowodnić bezpośredniego związku z ofiarami i skrajnego sadyzmu i okrucieństwa, spodziewać mógł się dyskontynuacji postępowania prokuratorskiego. Wielu członków personelu obozów zagłady, także Auschwitz, w tym ludzi obsługujących komory gazowe, uniknęło jakiejkolwiek kary na podstawie tej klauzuli. Kto miał bowiem zeznać, że człowiek wpychający go do komory zachowywał się okrutnie? Być może spokojnie, bez emocji i w kulturalny sposób wykonywał po prostu swoje codzienne obowiązki służbowe wobec państwa i narodu niemieckiego. Świadków wszak... brak.
Szacuje się, że 99% niemieckich zbrodniarzy wojennych uniknęło sprawiedliwości. To nie był przypadek.
• • •
Missing some Tweet in this thread? You can try to
force a refresh
Ten fragment przemówienia Prezydenta RP nt. antypaństwowej działalności koterii znanej jako Konferencja Ambasadorów odbił się moim zdaniem w przestrzeni publicznej zbyt słabym echem. A personalia osób, które wzięły w 2021 r. udział w ataku hybrydowym na Polskę przygotowującym grunt pod inwazję Ukrainy realizując cele służb Federacji Rosyjskiej i Białorusi nie powinny zostać zapomniane.
Określanie obrony polskich granic jako "zbrodni międzynarodowej", wezwanie żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej do odmowy wykonania rozkazów w trakcie ataku na nasz kraj i kierowanie pod ich adresem gróźb - wszystko to było aktem wojny hybrydowej wymierzonej w nas wszystkich. Dlatego bez względu na to, czy robili to jako świadomi płatni zaprzańcy, czy jako pożyteczni idioci Putina - każdy z nich bez wyjątku okazał się asem w talii zagrywek służb specjalnych Federacji Rosyjskiej i w związku z tym zasługuje na uwiecznienie spersonalizowaną kartą zasługi.
Rozpoczynam więc mini cykl - w🧵 nitce poniżej ⤵️ ukazywać się będzie jedna karta dziennie. /1
Ryszard Marian Schnepf. 26 sierpnia 2024 objął kierownictwo Ambasady w Rzymie jako chargé d’affaires. W nagrodę za wsparcie rosyjskiego ataku na Polskę - o zgrozo - Premier chciał uczynić go naszym Ambasadorem we Włoszech. /2
Jarosław Tadeusz Bratkiewicz. Zwolennik współpracy z Kremlem, jeden z inicjatorów prorosyjskiego zwrotu w polskiej polityce zagranicznej w 2008 r. Propaguje tezę, że napaść Niemiec na Polskę w 1939 była "odwetem" oraz że polski motłoch zasłużył na swój los w okresie okupacji. /3
DW o projekcie 🇩🇪Domu Polskiego w Berlinie. O wszystkim tam jest. O 6 mln zamordowanych Europejskich Żydów, o krzywdzących stereotypach, o Wiośnie Ludów... A wiecie czego tam nie ma? Słowa nie ma o milionach pomordowanych 🇵🇱, za zbrodnie na których nikt w 🇩🇪 nie został skazany./1
Projekt to łaskawa odpowiedź na podnoszoną przez 🇵🇱 od dekady kwestię braku upamiętnienia w 🇩🇪ludobójstwa na Polakach. W Berlinie istnieją pomniki przypominające los Żydów, Sinti i Roma, homoseksualistów, a nawet osób niepełnosprawnych. Polaków pamiętać się odmawia. Dlaczego? /2
Odpowiedź jest bardzo prosta, choć sami 🇩🇪 i ich stypendyści w naszym kraju opowiedzą wam 1000 i 1 baśń by ją skrzętnie zakamuflować. Pamiętać nie chcą, bo chcą zapomnieć. A zapomnieć chcą czym prędzej, ponieważ ze zbrodniami popełnionymi w 🇵🇱 się kompletnie nie rozliczyli./3
Ten cel, co uświęca środki...🧵
Ludzie oglądający telewizję donoszą, że był Lider z bardzo szczęśliwym małym chłopcem pod choinką. Wprawdzie jeszcze nie ze szczytu góry Pektu, ale z prawdziwie europejskim uśmiechem na ustach wspinamy się w jego kierunku. Bitwy o PAP nie było. /1
Czwarty dzień już nie ma cienia informacji o tym, że Polska puściła wstępny kompromis w sprawie paktu migracyjnego. Jak wiadomo, kwestia imigracji i kwot przymusowych relokacji w naszym kraju emocji nie budzi... Pomijają sprawę zapewne w interesie społecznym. Ważnym. /2
Do centrali wpadły grube karki wpuszczane tylnymi dzrzwiami przez kontakty operacyjne Pułkownika Kultury. Biurom regionalnym odcięli sygnał w pół zdania. Gdzieniegdzie po prostu wyszarpali kable. Pół ekipy przyszła z TVN. Zdjęli im klauzulę i wysłali do... "konkurencji"? /3
This👇 nostalgic piece on history of the Jamal pipeline construction in Berliner Zeitung will really make you underst... no(!) - FEEL, how big waste it is for the magnificent feat of engineering to lay idle.
(Warning - irony dense❗️ 🇩🇪 reset prep propaganda is in full swing)🧵 /1
You'll feel how the pipelines connecting 🇩🇪&🇷🇺 represent not only enormous material value, but also work ethic, hard labor and entire biographies of the whole generation of once young, adventurous Germans. And you'll empathize with their pain caused by the pipeline shutdown./2
You'll also feel anger at the treacherous, meddling Americans. Even before the author will spell it out for you plainly, you'll already be asking yourself - "Why should 🇩🇪 buy more expensive and environmentally harmful LNG in the 🇺🇸 instead of cheap gas from 🇷🇺?" /3
We all suspected Gerhard Schröder was in Putin's pocket long before stepping down from the Chancellor's office (2005). Now ARD's Moscow correspondent Udo Lielischkies reveals Gazprom(‼️) offered him to do a "homestory" (positive publicity) piece on Schröder in 2004(‼️). /1
Lielischkies refused, because: "It became clear that Gazprom and the Kremlin wanted to control the material." But the mantle was ultimately picked up by... no other than Hubert Seipel, recently revealed to have received rich subsidy from the Kremlin.👇 /2
Because of Lielischkies' refusal the filming for Gazprom's promo piece only began in 2006. Interestingly - in the film Hubert Seipel himself explains exactly what the Schröder-Putin Nordstream project was really about - "to bypass the annoying transit country - 🇺🇦". /3
In my old🧵on German strategic culture👇 I tried to pin down a certain mental map carried by German statesmen in relation to CEE & Russia. I couldn't ask for a better illustration of my concept than this 2017 statement by Wolfgang Ischinger. 1/4
It holds so much more than just an incidental, strictly contextualized, historical value. Ischinger held such notable posts as a Deputy MoFA, ambassador to US & UK, and chairman of the Munich Security Conference. He is a quintessential example of a 🇩🇪 diplomat/ strategist. 2/4
Moreover, he was intimately involved in the processes of negotiation of the post Cold War security architecture in CEE. In other words, the way he conceptualizes the problem - in fact his whole imaginarium presented in this video snippet - is highly representative & relevant. 3/4