Mariusz Jagóra 🇵🇱 Profile picture
Oct 4, 2021 14 tweets 8 min read Read on X
Informacje zawarte na rządowej stronie gov.pl/web/szczepimys… są kuriozalne, nieprawdziwe, nie udzielają odpowiedzi na stawiane pytania i często wprowadzają w błąd - czy @szczepimysie @MZ_GOV_PL @a_niedzielski @adam_giza zechcieliby opowiedzieć na kilka wątpliwości?
1/
W jaki sposób profilaktyczne szczepienia, które mają przygotować organizm na lżejsze przechorowanie mają uodpornić na zakażenie? Czy osoba zaszczepiona może się zarazić i zarazić innych? Wg. EMA nie wiadomo, czy szczepienie redukuje emisję wirusa ...
2/
Czy szczepionka jest bezpieczna? Jakim badaniom i procedurom podlega? Gdzie mogę znaleźć odpowiedź na pierwszą część pytania - bo nie ma jej na stronie MZ:
3/
Czy polskie instytucje przebadały szczepionkę pod względem bezpieczeństwa? Gdzie można znaleźć odpowiedź na to pytanie - bo na stronie MZ jej nie ma:
4/
Na jakich polskich badaniach opiera się przeświadczenie, że szczepionka jest bezpieczna i zalecana dla osób, które mają naturalne przeciwciała po przebyciu choroby Covid-19? Ozdrowieńcy zostali wyeliminowani z prób klinicznych producentów szczepionek...
5/
Jakie badania ma MZ na poparcie tezy,że 80% wszczepienie społeczeństwa zlikwiduje występowanie wirusa, który ma rezerwuar w przyrodzie? Na czym MZ opiera przekonanie, że dzięki skutecznej szczepionce zdolność do zakażenia koronawirusem kolejnych osób może zostać wyeliminowana?
6/
Na jakich badaniach opiera MZ przekonanie, że szczepionki na Covid-19 nie mają interakcji z innymi lekami, skoro sami producenci piszą, że nie mają takiej wiedzy, bo nie prowadzono badań, a także że szczepionki są bezpieczne dla pacjentów onkologicznych?
7/
Jakimi badaniami dysponuje MZ, że osoby zakażone wirusem SARS-CoV-2, nie wykazujące objawów, mogą być zaszczepione i że występowanie niepożądanych odczynów poszczepiennych czy powikłań po podaniu szczepionki nie jest z tym związane?
8/
Skoro "nie ma wystarczającej wiedzy na temat tego, jak długo odporność dana przez szczepionki będzie trwać, ani czy będą potrzebne dodatkowe, okresowe dawki - to skąd przekonanie, że "Szczepionka jest rozwiązaniem, które może zabezpieczyć nas przed kolejnymi falami pandemii?
10/
Uzupełnienie - pytania do ulotki zachęcającej do szczepień - Dlaczego warto się zaszczepić?
Jakie dowody ma MZ, że szczepiąc się uchronię się przed covid-19 skoro wiadomo, że os. zaszczepione mogą się zarazić, i mogą zarazić innych?
11/
W jaki sposób moje szczepienie może uratować komuś życie? Mogę się zarazić, mogę też zarażać - dodatkowo szczepieni są wyłączeni z "limitów" więc mogą zarażać nieświadomie i nieświadomych. Jak szczepienie pomaga zwalczyć pandemię - skoro jego rolą jest łagodne przechorowanie
12/
W jaki sposób szczepienie sprawi, że zarówno ja i jaki i moi bliscy będą bezpieczni - skoro nadal możemy się zarazić i transmitować wirusa?
Skąd przekonanie, że szczepionki są bezpieczne - skoro producenci w ulotce podają szereg możliwych NOPów?
13/
Jakie unijne, a zwłaszcza polskie instytucje, badały szczepionki i gdzie można zapoznać się z wynikami badań? I na koniec - czy szczepionka chroni przed zakażeniem? Jeśli tak, to czemu osoby zaszczepiony chorują na Covid-19

• • •

Missing some Tweet in this thread? You can try to force a refresh
 

Keep Current with Mariusz Jagóra 🇵🇱

Mariusz Jagóra 🇵🇱 Profile picture

Stay in touch and get notified when new unrolls are available from this author!

Read all threads

This Thread may be Removed Anytime!

PDF

Twitter may remove this content at anytime! Save it as PDF for later use!

Try unrolling a thread yourself!

how to unroll video
  1. Follow @ThreadReaderApp to mention us!

  2. From a Twitter thread mention us with a keyword "unroll"
@threadreaderapp unroll

Practice here first or read more on our help page!

More from @MariuszJagora

Dec 5, 2024
Konferencja "WHO - wstęp do brakującej debaty"
3 grudnia 2024, Sejm, Sala Kolumnowa

Część 1: Wstęp - Jerzy Karwelis
Konferencja "WHO - wstęp do brakującej debaty"

3 grudnia 2024, Sejm, Sala Kolumnowa

Część 2.1: Podsumowanie prac Parlamentarnego Zespołu ds. Światowej Organizacji Zdrowia - Grzegorz Płaczek
Konferencja "WHO - wstęp do brakującej debaty"

3 grudnia 2024, Sejm, Sala Kolumnowa

Część 2.2: Podsumowanie prac Parlamentarnego Zespołu ds. Światowej Organizacji Zdrowia - Dorota Rodziewicz
Read 5 tweets
Apr 30, 2024
Internet to Google
Elita technologiczna to zagrożenie dla demokracji.

W styczniu 1961 roku, trzy dni przed objęciem urzędu prezydenta USA przez Johna F. Kennedy'ego, ustępujący prezydent Dwight D. Eisenhower wygłosił przemówienie pożegnalne, w którym mówił o powstającym "kompleksie wojskowo-przemysłowym", a który postrzegał jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i wolności.

W tym samym przemówieniu ostrzegł, że nasze rosnące uzależnienie od technologii może doprowadzić do wyłonienia się "elity technologicznej" tak potężnej, że będzie mogła kontrolować politykę publiczną bez świadomości ludzi na temat roli, jaką odgrywa w ich życiu.

Dr Robert Epstein, psycholog z Amerykańskiego Instytutu Badań Behawioralnych i Technologii uważa, że taka elita od dawna istnieje i ma większą władzę, niż nam się wydaje.

Powstanie Internetu dało firmom Big Tech bezprecedensową moc kontrolowania polityki publicznej, wpływania na wybory, prania mózgów dzieci, cenzurowania treści, śledzenia każdego naszego ruchu, polaryzacji społeczeństw, a nawet inżynierii społecznej. Niewielka grupa dyrektorów korporacji nowych technologii ma moc zmieniania opinii, preferencji zakupowych, a nawet wyników wyborów na masową skalę na całym świecie, bez czyjekolwiek wiedzy.

Badania prowadzone przez Dr Roberta Epsteina dowodzą, że w efekcie dokonywanych przez Google manipulacji, prawdziwy wynik wyborów prezydenckich byłby diametralnie inny niż oficjalny. Silne polityczne faworyzowanie wbudowane w algorytmy Google i YouTube (który jest własnością Google) były w roku 2020 wystarczające do przesunięcia co najmniej 6 milionów głosów w wyborach prezydenckich, bez wiedzy ludzi poddanych manipulacji. W eksperymentach dowiedziono, że manipulacja sugestiami i wynikami wyszukiwania może zmienić podział 50-50 w grupie niezdecydowanych wyborców w podział 90-10.Image
Potęga Google: Internet to Google

Internet to Google - ruch w sieci jest w ponad 90% kontrolowany przez Google. W 2009 roku Google odciął cały świat od Internetu przez  oznaczenie każdej witryny na stronach wyników wyszukiwarki jako potencjalnie szkodliwej i niebezpiecznej. W ten sposób umieścił cały Internet na czarnej liście, w której istnienie oficjalnie zaprzecza. Blackout dotyczył wszystkich stron internetowych na całej planecie i trwał około 40 minut. Szacuje się, że ponad 5 miliardów ludzi na całym świecie korzysta z wyszukiwarek, odgrywają one kluczową rolę w nawigacji internetowej kierując aż 93% całego ruchu w sieci. Obsługują 2,2 biliona zapytań rocznie, a 68% doświadczeń online zaczyna się od nich. Google przetwarza ponad 8,5 miliarda wyszukiwań dziennie, i to jest więcej niż Bing i Yahoo przetwarzają miesięcznie. Według stanu na marzec 2024 udział w globalnym rynku wyszukiwarek przedstawia się następująco: Google (91,37%), Bing (3,37%), Yandex (1,64%),  Yahoo (1,1%), Baidu (0,99%), DuckDuckGo (0,53%), pozostałe (0,47%). Google nie wynalazł wyszukiwarki, jego produkt był 21 wyszukiwarką na świecie – skąd więc ta popularność i siła?Image
Model biznesowy Google

Model biznesowy wymyślony przez Google to model oparty na inwigilacji (Surveillance Business Model). Polega na zbieraniu obszernych danych o zachowaniach, zainteresowaniach i szczegółach osobistych użytkowników, a następnie wykorzystywaniu tych danych do bardzo precyzyjnie ukierunkowanej reklamy.

Szef Google Android, Andy Rubin powiedział: "Nie zarabiamy na rzeczach, które tworzymy. Zarabiamy na użytkownikach”. W wymyślonym przez firmę modelu biznesowym, Google zamienia klienta w produkt. Przy czym model ten, genialny z punktu widzenia zysków, jest bardzo zwodniczy. Z pozoru Google zapewnia darmowe usługi jak wyszukiwarka, Gmail, YouTube, system operacyjny Android, przeglądarkę Chrome, mapy Google i setki innych aplikacji, ale w rzeczywistości to są narzędzia inwigilacji, aplikacje tworzone po to, żeby zbierać informacje o użytkownikach.

Google śledzi nasze zapytania w wyszukiwarce, dane z przeglądarki Google Chrome, a usługi takie jak Google Analytics pozwalają mu analizować, które strony internetowe odwiedzamy, jak długo na nich przebywamy i jakie działania podejmujemy; śledzi dane naszej lokalizacji za pomocą takich usług, jak Google Maps, czy urządzeń z systemem Android zbierając dane o miejscu naszego pobytu, wzorcach podróży i często odwiedzanych miejscach; zbiera informacje o tym, jak używamy podłączonych urządzeń, jakie aplikacje instalujemy, itd., szczególnie na Androidzie, którego właścicielem jest Google; analizuje naszą komunikację osobistą - usługi takie jak, Dokumenty Google, Gmail pozwalają na wgląd w treść dokumentów, e-maili, załączniki, dane nadawców i odbiorców.

Zebrane informacje zostają przetwarzane za pomocą zaawansowanych technik uczenia maszynowego i analizy danych, w celu stworzenia szczegółowych, zindywidualizowanych profili użytkowników. Szczegółowe dane pozwalają celować w użytkowników nie tylko na podstawie demografii (jak wiek i lokalizacja), ale także ich zachowania, zainteresowań, a nawet stanów emocjonalnych, pozwalają pokazywać targetowane behawioralnie reklamy dostosowane do zainteresowań, przewidywanych przyszłych zachowań lub zainteresowań. Model ten jest efektywny, ukierunkowane reklamy generują wyższe zaangażowanie użytkowników, prowadząc do większej liczby kliknięć i wyższych stawek dla reklamodawców, co z kolei przekłada się na zwiększone przychody dla Google, który w 2023 roku wyniósł 307,39 miliarda dolarów​, czyniąc z Google największą na świecie, brutalną, nastawioną na zysk firmę reklamową.
Read 10 tweets
Nov 25, 2023
Niezależny fact-checking?

„To najważniejszy tekst, jaki przyszło mi pisać” tweetnął Aleksy Szymkiewicz, autor ataku Demagoga na Coolfonpl.

@SzymkiewiczA_ pełni w Demagogu funkcję koordynatora projektu ds. dezinformacji klimatycznej (sic!). Jest “antropologiem, medioznawcą i filozofem — absolwentem Międzyobszarowych Studiów Humanistycznych i Społecznych”. Aktualnie jest doktorantem na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie przygotowuje „rozprawę dotyczącą przyczyn i konsekwencji ruchów konspiracyjnych w gospodarce opartej o wiedzę”.
Chwali się uczestnictwem w DFR Lab’s Digital Sherlocks, organizacji factcheckingowej związanej z The Atlantic Council. To think tank z siedzibą w Waszyngtonie, posiadający czternaście ośrodków na całym świecie, który koncentruje się na różnych kwestiach politycznych, w tym „zmianach klimatu, rozwoju gospodarczym i wspieraniu demokracji”. W latach 2019-2021 kilka dużych grup i instytucji konsekwentnie przekazywało Radzie Atlantyckiej dotacje w wysokości co najmniej 1 miliona dolarów w każdym roku podatkowym. Należą do nich Pfizer, Ambasada Zjednoczonych Emiratów Arabskich w USA, Facebook, Google, Goldman Sachs, Fundacja Rockefellera i miliarder Bahaa Hariri.

Atak demagoga skoordynowany jest z pozwem Jakuba Wiecha, skierowanym do @coolfonpl. Portal @PatrzymyPl pisze: „Na czym w takim razie polega problem z działalnością Jakuba Wiecha i ? Główna część problemu już została pokrótce opisana, to po prostu ślepota i wojna ideologiczna, nie żadna walka z „hejtem” jako takim. (…) W procesach karnych i cywilnych ustalenie danych powinno przebiegać w ściśle określonych warunkach i aby to miało moc dowodów procesowych, dane muszą być potwierdzone przez: sąd, prokuraturę lub policję. Wszystko wskazuje na to, że Jakub Wiech postanowił zastąpić te organy i działa na własną rękę, co jest dalekie od przewidzianych prawem reguł postępowania. Najgorsze i najbardziej obrzydliwe jest jednak to, że zarówno Jakub Wiech, jak i portal przy ustalaniu danych @coolfonpl posługiwali się wpisami ściganego od wielu lat hejtera i stalkera, posługującego się pseudonimem @Kot_Behemot_NSA. Prokuratura w Rybniku prowadzi co najmniej dwa postępowania: sygn. akt PR 1 Ds. 1174.2020 i PR 4097-4 Ds. 335.2021, w kierunku ustalenia danych sprawcy, w związku z popełnieniem przez niego czynów przestępczych” (źródło: ).

Demagog chwali się, ze jest pierwszą w Polsce organizacją należącą do International Fact-Cheking Network (IFCN - Międzynarodowej Sieci Sprawdzania Faktów), która powstała w 2015 roku przy Poynter Institute. Poynterowski INCF to jednostka Instytutu Poyntera zrzeszająca ponad 100  fact checkersów na całym świecie – to taka „międzynarodówka” FactCheckingu działająca zgodnie z tak zwanym Poynterowskim Kodeksem zasad Międzynarodowej Sieci Sprawdzania Faktu. Z sygnatariuszami kodeksu zasad IFCN nawiązał współpracę Facebook, również Google w swojej wyszukiwarce wyróżnia weryfikacje faktów dokonane przez sygnatariuszy kodeksu. W listopadzie 2021r IFCN we współpracy z Facebookiem ogłosił program grantów na walkę z dezinformacją klimatyczną (Climate Misinformation Grant - ).

Fact Checking jako nowa forma cenzury.

Gdy stało się jasne, że kanały informacyjne mediów społecznościowych mogą stanowić zagrożenie dla monopolu mediów głównego nurtu na informację (i dezinformację), rządy, platformy technologiczne i właściciele mediów szybko zareagowali, uzurpując sobie prawo do sprawdzania faktów (FACT CHECK).

Już w 2009 roku Reuters opublikował raport dotyczący rozwoju mediów społecznościowych i ich wpływu na dziennikarstwo głównego nurtu, gdzie zauważył jak, wtedy nowe, potężne narzędzia internetowe, takie jak YouTube, Facebook czy Twitter, zmieniają sposób produkcji, dystrybucji i konsumpcji mediów. „Materiały zdjęciowe i wideo generowane przez użytkowników regularnie zajmują czołowe miejsca w dziennikach telewizyjnych i na pierwszych stronach gazet, podczas gdy nowa kategoria opiniotwórczych blogów redefiniuje granice samego dziennikarstwa. Media społecznościowe i treści tworzone przez użytkowników zasadniczo zmieniają charakter wiadomości bieżących. Przyczyniają się do kompresji "cyklu informacyjnego" i wywierają większą presję na redaktorów w kwestii tego, co i kiedy należy relacjonować. Organizacje informacyjne już teraz rezygnują z prób bycia pierwszymi, którzy podają najświeższe wiadomości, skupiając się zamiast tego na jak najlepszej ich weryfikacji i opracowywaniu”.

Nowa era fact-checkingu może zatem interpretowana jako dostosowanie się dziennikarstwa do potrzeb cyfrowego środowiska. Ale może być również postrzegana jako demontaż tradycyjnej roli dziennikarstwa i rekonstrukcja jego sposobu pracy, dostosowująca się do priorytetów i ideologii firm technologicznych, które płacą pensje weryfikatorom. Fact Check, którego dokonują te organizacje, nie jest wewnętrznym przeglądem, który kiedyś był normą przed publikacją, ale „niezależną” działalnością polegającą na weryfikacji, obalaniu i poprawianiu nieprawd, które zostały już opublikowane - i szeroko rozpowszechnione w sieci.

Na początku boomu na fact-checking, kilka niezależnych serwisów informacyjnych (, Spinsanity, a od 2003 roku polityczny ) wykorzystały Internet jako narzędzie do natychmiastowej publikacji sprostowań i obnażania kłamstw. Wirusowość mediów społecznościowych, której sprzyjało wprowadzenie przycisku „podaj dalej” wprowadzonego przez Facebook w 2006 r, spowodowało, że „wiadomości” zaczęły być używane celowo do dezinformacji w czasie wyborów, prowadzenia skoordynowanych kampanii propagandowych, reklam politycznych, a nawet powstawaniu dochodowych farm. Od tego czasu redakcje informacyjne, takie jak BuzzFeed, z powodzeniem przekształciły badanie dezinformacji na platformach społecznościowych w potężny dział medialny. Nowe techniki i technologie stosowane przez przedsiębiorczych dziennikarzy śledczych wszędzie, od New York Timesa po niezależną stronę Bellingcat, podważyły sprzeczne doniesienia na tak różne tematy, jak zestrzelenie malezyjskiego samolotu MH17 czy zabicie saudyjskiego dziennikarza Jamala Khashoggiego. Ludzie tacy jak Glenn Kessler z "Washington Post" i Linda Qiu z "Timesa" pełnią rolę specjalnych weryfikatorów historii, które jednocześnie relacjonują ich koledzy.

Jednak to się szybko zmieniło - grube pieniądze napływają na tworzenie nowych typów organizacji do walki z (dez)informacją. Istnieje obecnie cały sektor filantropii zajmujący się sprawdzaniem faktów, napędzany przez Google'a, Facebooka, do niedawna Twitter i fundacje non-profit. W rezultacie, jak wynika z wyliczeń Duke'a, w 2018 roku czterdzieści jeden z czterdziestu siedmiu organizacji zajmujących się sprawdzaniem faktów było częścią firm medialnych lub było z nią powiązanych; w 2019 roku liczba ta wynosiła już tylko trzydzieści dziewięć z sześćdziesięciu. Innymi słowy, liczba organizacji fact-checkingowych rośnie, ale ich związek z tradycyjnymi placówkami dziennikarskimi słabnie. Fact checking stał się potężną bronią, często służącą oczernianiu przeciwników, dezawuowaniu niezależnych źródeł informacyjnych, małych portali – rzadko zdarza się żeby Fact-checking dotyczył mainstreamu.
Image
Niezależność i wiarygodność

Czy FactChecking jest niezależny, czy też zależy całkowicie od swoich darczyńców? Skąd płyną pieniądze? Czy mogą być źródłem uprzedzeń i stronniczości w mediach?

Ze składek i dobrowolnych darowizn trudno się utrzymać. Demagog podaje na stronie , że w 2022 roku ze składek uzyskał 2 240 zł, a z darowizn 25 852,39 zł. Z pomocą przychodzą granty. W 2023 Demagog otrzymał:

- grant 74 310 USD na warsztaty z fact-checkingu przed wyborami parlamentarnymi dla mediów lokalnych, które stworzył wraz z Google News Initiative,

- grant w wysokości 104 500,00 EUR na opracowanie systemu, który umożliwi monitorowanie niemal w czasie rzeczywistym licznych internetowych platform społecznościowych. Będzie filtrował szum społeczny i analizował treści multimedialne (tekstowe, dźwiękowe, wizualne) i wielojęzyczne za pomocą nowatorskich algorytmów AI.

- grant 102 224,43 EUR na projekt FAKE kNOw MORE

Wśród innych źródeł finansowania Demagog wymienia niegrantowe źródła finansowania - od września 2019 roku jest Demagog członkiem Programu niezależnej weryfikacji treści Facebooka i w jego ramach zajmuje się weryfikacją nieprawdziwych treści (artykułów, zdjęć, filmów) w celu ograniczenia rozprzestrzenianie się fake newsów w mediach społecznościowych, a od 2022 współpracuje z firmą Kinzen, analizując potencjalnie szkodliwe treści i mowę nienawiści w języku polskim. Demagog zastrzega, że przyjmując „jakiekolwiek zewnętrzne źródło finansowania działalności Stowarzyszenia Demagog, nie ma ono żadnego wpływu na zakres merytoryczny naszej pracy”.

A jak to wygląda w USA?
NPR () jest niezależną, niedochodową organizacją medialną, która została założona z misją tworzenia bardziej świadomego społeczeństwa. Ale czy rzeczywiście niezależną? Od 2000 roku Fundacja Gatesów przekazała dla NPR 17,5 miliona dolarów w postaci dziesięciu grantów charytatywnych - wszystkie z nich przeznaczone są na relacje o globalnym zdrowiu i edukacji, czyli konkretnych kwestiach, nad którymi pracuje Bill Gates i jego fundacje. W efekcie NPR obszernie relacjonuje działalność Fundacji Gatesów - do końca 2019 roku NPR wspomniał o fundacji ponad 560 razy w swoich raportach, w tym 95 razy o globalnym o zdrowiu i rozwoju, który Gates finansuje.

Pokazuje to trend – ale także problem etyczny związany z miliarderami-filantropami, którzy finansują dostawców wiadomości oraz organizacje FactCheckingowe. W miarę jak filantropi coraz częściej wypełniają luki w finansowaniu organizacji informacyjnych - a jest niemal pewne, że rola ta wzrośnie w obliczu spowolnienia mediów po pandemii koronawirusa - niepokoi fakt, jak wpłynie to na sposób, w jaki redakcje informacyjne będą informować – także o swoich dobroczyńcach. Dobrym przykładem obrazującym te obawy jest przypadek Fundacji Gatesów, czołowego darczyńcy redakcji informacyjnych, które odwdzięczają się przychylnością.

Tim Schwab z przeanalizował prawie 20 tysięcy dotacji charytatywnych, które Fundacja Gatesów przekazała do końca czerwca 2020 i okazało się, że ponad 250 milionów dolarów przeznaczonych zostało na dziennikarstwo. Wśród beneficjentów znalazły się takie organizacje informacyjne, jak BBC, NBC, Al Jazeera, ProPublica, National Journal, The Guardian, Univision, Medium, Financial Times, The Atlantic, Texas Tribune, Gannett, Washington Monthly, Le Monde i Center for Investigative Reporting; organizacje charytatywne powiązane z redakcjami informacyjnymi, jak BBC Media Action i New York Times' Neediest Cases Fund; firmy medialne, takie jak Participant, organizacje dziennikarskie, takie jak Pulitzer Center on Crisis Reporting, National Press Foundation i International Center for Journalists; oraz wiele innych grup tworzących treści informacyjne lub zajmujących się dziennikarstwem, takich jak Leo Burnett Company, agencja reklamowa, której Gates zlecił stworzenie "strony informacyjnej" promującej sukcesy grup pomocowych. W niektórych przypadkach beneficjenci mówią, że część funduszy przekazali w formie subgrantów innym organizacjom dziennikarskim - co utrudnia uzyskanie pełnego obrazu finansowania Gatesa dla czwartej władzy. Fundacja pomogła nawet sfinansować raport American Press Institute z 2016 roku, który posłużył do opracowania wytycznych, jak redakcje prasowe mogą zachować niezależność redakcyjną od fundatorów filantropijnych. Co warte podkreślenia, dane ankietowe, na podstawie których przeprowadzono badanie, wykazały, że prawie jedna trzecia fundatorów zadeklarowała, że widziała przynajmniej niektóre treści, które sfinansowali, przed ich publikacją.
Hojność Gatesa przyczynia się do powstania coraz bardziej przyjaznego środowiska medialnego dla najbardziej widocznej organizacji charytatywnej na świecie. Dwadzieścia lat temu, dziennikarze analizując wejście Billa Gatesa w filantropię, widzieli to jako narzędzie PR-owe mające na celu ratowanie jego nadszarpniętej reputacji po burzliwej walce Microsoftu z Departamentem Sprawiedliwości. Dziś fundacja jest najczęściej tematem pochlebnych artykułów opisujących jej dobre uczynki.

Podczas pandemii, serwisy informacyjne szeroko powoływały się na Billa Gatesa jako eksperta w dziedzinie zdrowia publicznego, mimo że Gates nie ma wykształcenia medycznego i nie jest urzędnikiem państwowym. Serwisy PolitiFact i USA Today (prowadzone odpowiednio przez Poynter Institute i Gannett - oba otrzymały fundusze od Fundacji Gatesa) użyły nawet swoich platform do fact checkingu, aby bronić Gatesa przed "fałszywymi teoriami spiskowymi" i "dezinformacją", jakoby fundacja miała inwestycje finansowe w firmy opracowujące szczepionki i terapie przeciwko chorobie Covid 19. W rzeczywistości, strona internetowa fundacji i formularze podatkowe wyraźnie pokazują inwestycje firmy z branży farmaceutycznej, w tym Gilead (producent Remdesiviru) i CureVac. Gates rozpoczął inwestowanie w firmy farmaceutyczne już w 2002 roku - Fundacja Billa i Melindy Gates zakupiła udziały w dziewięciu dużych firmach farmaceutycznych o wartości prawie 205 milionów dolarów - inwestycja, która przyciągnęła uwagę bardziej ze względu na swój symbolizm niż rozmiar. Co ciekawe Gates jest także darczyńcą firm, których udziały posiada. The Nation znalazł blisko 250 milionów dolarów w dotacjach charytatywnych od Fundacji Gatesów dla firm, w których fundacja posiada akcje i obligacje korporacyjne: Merck, Novartis, GlaxoSmithKline, Vodafone, Sanofi, Ericsson, LG, Medtronic, Teva oraz liczne start-upy - przy czym dotacje te zostały przeznaczone na takie projekty jak opracowywanie nowych leków i systemów monitorowania zdrowia oraz tworzenie mobilnych usług bankowych.

The Wall Street Journal w artykule: „Fundacja, największa w kraju, z funduszem wieczystym o wartości 24,2 miliarda dolarów, pochodzącym od prezesa Microsoft Corp. Billa Gatesa i jego żony, już teraz jest główną siłą w międzynarodowych kwestiach zdrowotnych, przeznaczając 555 milionów dolarów w samym tylko 2000 roku na globalne programy zdrowotne. Organizacja stała się znaczącym głosem w debacie na temat tego, jak dostarczać tańsze leki na AIDS i inne choroby do biednych krajów. Czasami przyjmowała rolę pośrednika między biednymi krajami a firmami farmaceutycznymi. Teraz, jako inwestor w Merck & Co., Pfizer Inc., Johnson & Johnson i innych, fundacja Gatesów ma wspólne interesy finansowe z producentami leków na AIDS, narzędzi diagnostycznych, szczepionek i innych leków. Zakup akcji jest dla fundacji nowym rodzajem inwestycji - w przeszłości posiadała ona przede wszystkim obligacje i inne inwestycje nieudziałowe.”

Przychylność mediów dla Gatesa uwidoczniła się przy pandemii, ale fundacja od dawna wykorzystuje swoją działalność charytatywną do kształtowania dyskursu publicznego na temat wszystkiego, czym się zajmuje - od globalnego zdrowia, przez edukację, po rolnictwo dając Gatesowi poziom wpływu, który umieścił go na liście najpotężniejszych ludzi na świecie magazynu Forbes. Zaś informacje o Gatesie są obecnie filtrowane przez perspektywę tych naukowców, organizacji non-profit i ośrodków analitycznych, które Gates finansuje i dostarczane czytelnikom przez redakcje informacyjne powiązane finansowo z fundacją. Jak udaje się Gatesowi kupić sobie przychylność? Seattle Times w 2011 r szczegółowo opisał obawy dotyczące sposobów, w jakie fundusze Fundacji Gatesów mogą utrudniać niezależne raportowanie: „Aby przyciągnąć uwagę do spraw, na których jej zależy, fundacja zainwestowała miliony w programy szkoleniowe dla dziennikarzy. Finansuje badania nad najskuteczniejszymi sposobami formułowania przekazów medialnych. Wspierane przez Gatesa ośrodki analityczne przygotowują arkusze informacyjne dla mediów i artykuły w gazetach. Czasopisma i magazyny naukowe otrzymują pieniądze od Gatesa na publikację badań i artykułów. Eksperci szkoleni w programach finansowanych przez Gatesa piszą felietony, które ukazują się w mediach od The New York Times do The Huffington Post, a portale cyfrowe zacierają granicę między dziennikarstwem a spekulacją.” Dwa lata po ukazaniu się artykułu, Seattle Times zaakceptował znaczne fundusze z Fundacji Gatesów na projekt raportowania o edukacji ().

Historia ta ilustruje jaki wpływ ma Gatesa na redakcje, ale nie pokazuje skali finansowej jego zaangażowania – dla porównania Jeff Bezos zapłacił za Washington Post 250 milionów dolarów.

Kiedy Gates przekazując pieniądze redakcjom prasowym, ogranicza możliwość ich wykorzystania na interesujące go tematy, takie jak globalne zdrowie i edukacja, nad którymi pracuje fundacja - co może pomóc w podniesieniu rangi jej agendy w mediach informacyjnych. Na przykład w 2015 roku Gates przekazał 383 tys. dolarów Instytutowi Poyntera, samozwańczemu autorytetowi w dziedzinie etyki dziennikarskiej, przeznaczając te fundusze "na poprawę dokładności twierdzeń w światowych mediach związanych z globalnym zdrowiem i rozwojem". Kelly McBride wiceprezes Instytutu Poyntera, poinformowała, że pieniądze Gatesa zostały przekazane do witryn fact-checkingowych, jak np.  Africa Check. Spośród szesnastu przykładów fact checkingu „by Africa Check” związanych z Gatesem – przeważająca większości wspiera lub broni Billa i Melindę Gatesów oraz ich fundację, która wydała miliardy dolarów na działania rozwojowe w Afryce. Africa Check otrzymała 1,5 miliona dolarów od Gatesa w 2017 i 2019 roku.
Read 4 tweets
Oct 25, 2023
Kiedy to runie? Udokumentowane problemy ze szczepionkami mRNA przeciwko COVID-19:

Producenci szczepionek potwierdzili w zawartych umowach, że nie wiedzą jakie jest długoterminowe bezpieczeństwo i skuteczność szczepionek.
Wkrótce po rozpoczęciu globalnej kampanii szczepień, albański serwis informacyjny ujawnił w całości treść umowy dotyczącej produkcji i dostaw szczepionek, zawartej pomiędzy Pfizer Export B.V. a rządem Albanii. Dokument zawiera, oprócz innych obciążających szczegółów, następujące oświadczenie: „Nabywca przyjmuje również do wiadomości, że długoterminowe skutki i skuteczność szczepionki nie są obecnie znane i że mogą wystąpić niepożądane skutki szczepionki, które nie są obecnie znane”.

Ten sam zapis pojawia się w ujawnionej w kwietniu 2021 r. przez włoskiego nadawcę państwowego RAI umowie przedwstępnej kupna (tzw. APA – Advanced Purchase Agreement) zawartej przez Komisję Europejską w imieniu państw członkowskich z firmą Pfizer/BioNTech na opracowanie, produkcję, opcje priorytetowego zakupu i dostawę skutecznej szczepionki przeciwko COVID-19 dla państw członkowskich UE". Akapit ten, który w wersji zredagowanej, opublikowanej przez Komisję Europejską, został usunięty z Formularza Zamówienia Szczepionki (załącznik nr 1 do Umowy), brzmi: „1.4. 4. Uczestniczące Państwo Członkowskie przyjmuje do wiadomości, że szczepionka i materiały z nią związane, a także ich komponenty i materiały składowe są szybko opracowywane ze względu na nadzwyczajne okoliczności pandemii COVID-19 i będą nadal badane po dostarczeniu szczepionki Uczestniczącym Państwom Członkowskim w ramach APA. Uczestniczące Państwo Członkowskie przyjmuje ponadto do wiadomości, że długoterminowe skutki i skuteczność szczepionki nie są obecnie znane i że mogą wystąpić niepożądane skutki szczepionki, które nie są obecnie znane. Ponadto, w zakresie Uczestniczące Państwo Członkowskie przyjmuje do wiadomości, że szczepionka nie będzie poddawana serializacji”.

W ujawnionej przez rząd RPA umowie z Pfizer pojawia się identyczny zapis: „Nabywca przyjmuje do wiadomości, że Szczepionka i materiały związane ze Szczepionką oraz ich komponenty i materiały składowe są szybko opracowywane ze względu na nadzwyczajne okoliczności pandemii COVID-19 i będą nadal badane po dostarczeniu Szczepionki Nabywcy na mocy niniejszej Umowy. Nabywca przyjmuje ponadto do wiadomości, że długoterminowe skutki i skuteczność Szczepionki nie są obecnie znane i że mogą wystąpić niepożądane skutki Szczepionki, które nie są obecnie znane. Ponadto, w stosownym zakresie, Nabywca przyjmuje do wiadomości, że Produkt nie podlega serializacji”.

Szczere wyznanie ze strony BionTech dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek znalazło się w Raporcie Rocznym (za rok obrotowy zakończony z dniem 31 grudnia 2021 r.) złożonym przed Komisją Papierów Wartościowych i Giełd Stanów Zjednoczonych: „szczepionka na COVID-19 jest szerzej stosowana przez pacjentów jako produkt dopuszczony do obrotu, niż to miało miejsce w badaniach klinicznych, i dlatego, po uzyskaniu pozwolenia na stosowanie w trybie nagłym, mogą wystąpić działania niepożądane i inne problemy, które nie były widoczne lub przewidywane, albo nie występowały tak często, lub nie były tak poważne podczas badań klinicznych.” BionTech więc „nie może zagwarantować, że nie pojawią się nowo odkryte lub opracowane problemy związane z bezpieczeństwem. Przy stosowaniu jakiejkolwiek szczepionki przez szeroką populację pacjentów mogą wystąpić poważne zdarzenia niepożądane, które nie wystąpiły w badaniach klinicznych lub które początkowo wydawały się niezwiązane z samą szczepionką, a dopiero po zebraniu kolejnych informacji stwierdzono, że są przyczynowo związane z produktem.”
Image
Szczepionki przeciwko COVID-19 nie zapobiegają infekcji:

Po 3 latach rozpowszechniania kłamstw o jedynej skutecznej broni w walce z COVID-19 w postaci szczepień mRNA, Anthony Fauci przyznał w styczniu 2023, że „wirusy, które replikują się w błonie śluzowej dróg oddechowych człowieka (bez zakażenia ogólnoustrojowego), takie jak grypa typu A, SARS-CoV-2, endemiczne koronawirusy, RSV i wiele innych wirusów "przeziębienia", zazwyczaj nie wywołują pełnej i trwałej odporności ochronnej, i że do tej pory nie zostały skutecznie zwalczone przez licencjonowane lub eksperymentalne szczepionki. Dotychczasowe nieudane próby wywołania solidnej ochrony przed wirusami oddechowymi występującymi na błonach śluzowych i opanowania wywoływanych przez nie śmiertelnych epidemii i pandemii były naukową i publiczną porażką zdrowotną” - konkluduje Anthony Fauci w pracy opublikowanej w styczniu 2023 w Cell Host&Microbe. Autorzy w opublikowanym przeglądzie analizują problemy, które uniemożliwiają opracowanie skutecznych szczepionek na choroby układu oddechowego, podkreślając, że te „wirusy replikują się niezwykle szybko w nabłonku powierzchniowym i są szybko przenoszone na innych gospodarzy, w wąskim przedziale czasowym, zanim adaptacyjna odpowiedź immunologiczna może być w pełni wykorzystana.”

W opublikowanym ostatnio badaniu przeprowadzonym przez szkołę medyczną w Chicago (pre-print), naukowcy sprawdzali ilość kopii RNA SARS-CoV-2 wydychanych na minutę podczas naturalnego oddychania w trakcie zakażenia COVID-19. Okazało się, że osoby zaszczepione i niezaszczepione wydychały podobne poziomy RNA SARS-CoV-2, a  poziomy wydychanego wirusowego RNA nie różniły się w zależności od wieku, płci, pory dnia, statusu szczepienia lub wariantu wirusa.

Australijski badacz Michael Kowalik pisze w pracy "Etyka odmowy szczepienia, że „nie ma ani moralnego obowiązku szczepień, ani solidnej podstawy etycznej, aby nakazać szczepienia w jakichkolwiek okolicznościach, nawet w przypadku hipotetycznych szczepionek, które są medycznie wolne od ryzyka. Niezależność podmiotu w odniesieniu do samostanowienia ma absolutne normatywne pierwszeństwo przed redukcją lub eliminacją związanego z tym ryzyka dla życia. W praktyce obowiązkowe szczepienia są równoznaczne z dyskryminacją zdrowych, wrodzonych cech biologicznych, co jest sprzeczne z ustalonymi normami etycznymi, a także jest niedopuszczalne a priori”.

18 grudnia 2022 The Washington Post publikuje artykuł, w którym Leana S. Wen apeluje o zmianę polityki obowiązkowych szczepień przeciwko COVID w wojsku mówiąc, że „nadszedł czas, aby wykorzystać siłę naturalnej odporności”, kwestionując jednocześnie skuteczność szczepionek. Wen przywołuje kilka badań na poparcie swojej tezy. W jednym z badań Centers for Disease Control and Prevention stwierdzono, że „osoby zaszczepione, które nigdy nie chorowały na COVID, były co najmniej trzykrotnie bardziej narażone na zakażenie niż osoby nieszczepione, które wcześniej chorowały”. W innym badaniu opublikowanym przez Lancet, okazało się, że osoby zaszczepione, które nigdy nie chorowały na COVID, były czterokrotnie bardziej narażone na ciężką chorobę, która zakończyła się hospitalizacją lub śmiercią, w porównaniu z osobami nieszczepionymi, które przechorowały COVID-19. Ostatnie duże badanie izraelskie opublikowane w New England Journal of Medicine dowodzi, że ochrona wynikająca z naturalnej odporności słabnie wolniej niż ta wynikająca ze szczepienia. „W badaniu porównano dwie grupy ludzi: jedną, która była szczepiona i nigdy wcześniej nie chorowała na COVID, i drugą, która nigdy nie była szczepiona, ale niedawno wyzdrowiała po COVID. Wyniki są uderzające: dwa miesiące po szczepieniu, członkowie pierwszej grupy mieli dwa razy więcej infekcji niż druga grupa. A po sześciu miesiącach wskaźnik zakażeń w pierwszej grupie był prawie trzykrotnie wyższy niż w drugiej.”

W związku z tym nie ma etycznych ani racjonalnych podstaw do zmuszania kogokolwiek do poddania się szczepieniom w celu ochrony innej osoby lub jako wkład w "zakończenie pandemii" – to po prostu bzdura.
Zwiększone ryzyko zapalenia mięśnia sercowego wywołane szczepionką:

W badaniu opublikowanym w JAMA 25 stycznia 2022, dotyczącego ryzyka wystąpienia zapalenia mięśnia sercowego po szczepionce COVID-19 opartej na mRNA w USA, stwierdzono, że ryzyko to było zwiększone w wielu grupach wiekowych i płciowych, a największe - po podaniu drugiej dawki szczepionki - występowało u młodocianych i młodych mężczyzn, i było aż 133 krotnie wyższe dla osób w wieku 12-15 lat!

Mimo, że niezależna analiza badania klinicznego firmy Pfizer, której wyniki opublikowano w styczniu 2023, wskazała na >3,7-krotny wzrost zgonów z powodu zdarzeń sercowych w grupie badanej vs placebo, Pfizer dopiero 13 października 2023 potwierdził w komunikacie prasowym, że jego produkt zwiększa ryzyko zapalenia mięśnia sercowego: „Zatwierdzone lub tymczasowo autoryzowane szczepionki mRNA przeciwko COVID-19 wykazują zwiększone ryzyko zapalenia mięśnia sercowego (zapalenie mięśnia sercowego) i zapalenia osierdzia (zapalenie wyściółki na zewnątrz serca), szczególnie w ciągu pierwszego tygodnia po szczepieniu. W przypadku szczepionki COMIRNATY obserwowane ryzyko jest najwyższe u mężczyzn w wieku od 12 do 17 lat. Proszę natychmiast zgłosić się do lekarza, jeśli po otrzymaniu szczepionki wystąpi którykolwiek z poniższych objawów, szczególnie w ciągu 2 tygodni po otrzymaniu dawki szczepionki: ból w klatce piersiowej, duszność, uczucie szybkiego bicia, trzepotania lub walenia serca”.
Read 4 tweets
Oct 20, 2023
Afryka dzika?

Rząd RPA, zmuszony przez tamtejszy sąd, ujawnił umowy zawarte z firmami farmaceutycznymi na dostawę szczepionek przeciwko COVID-19.

Upublicznienie umów między rządem RPA a czterema dostawcami szczepionek - Johnson & Johnson (J&J), Pfizer, Serum Institute of India oraz Gavi Vaccine Alliance było następstwem sprawy sądowej wniesionej przez organizację pozarządową Health Justice Initiative

Organizacje obywatelskie twierdzą, że ujawnione kontrakty ukazały istnienie mobbingu farmaceutycznego, który spowodował, że kraj ten płacił wyższe ceny za niektóre szczepionki przeciwko COVID-19 niż państwa Unii Europejskiej. Warunki zawarte w tych umowach były tak jednostronnie korzystne dla międzynarodowych korporacji, że aż trudno w to uwierzyć – twierdzą organizacje pozarządowe.

Kontrakty ujawniają, że Serum Institute of India, firma produkująca szczepionkę Oxford/AstraZeneca, pobierała od RPA 5,35 USD za dawkę, podczas gdy UE płaciła zaledwie 1,78 EUR. Rząd RPA płacił 10 USD za dawkę szczepionki J&J - o 15 procent więcej niż kraje Unii Europejskiej. Co prawda uzyskano zniżkę w stosunku do ceny UE za szczepionkę BioNTech/Pfizer, płacąc 10 USD (w porównaniu do 15,50 EUR w krajach UE) ale to wciąż więcej niż cena 6,75 USD, którą według doniesień, obciążono Unię Afrykańską. GAVI, organizacja non-profit, która dostarczała szczepionki w ramach programu Covax WHO, także została oskarżona o nadużycia: tu kontrakt nie gwarantował RPA liczby dawek ani daty dostawy, a mimo to, kraj był zobowiązany do zapłaty za wszystkie zamówione dawki, niezależnie od dostawy.

Republika Południowej Afryki została zmuszona do zapłaty olbrzymich kwot przy zawyżonych cenach za dawkę. "Mówiąc wprost, firmy farmaceutyczne zmusiły nas do zapłacenia okupu. Czy zrobiły to także innym krajom?" - pyta Fatima Hassan, prawniczka zajmującą się prawami człowieka, kierującą organizacją Health Justice Initiative, która prowadziła batalię sądową o uzyskanie dostępu do kontraktów.
Image
To co udało się w Afryce jest, jak się okazuje, nie do uzyskania w rozwiniętej demokracji zachodu – Unii Europejskiej. Unia, która tak pięknie mówi konieczności zwiększenia przejrzystości, w przypadku  umów dotyczących szczepionek przeciwko COVID-19, nabiera wody w usta. Artykuł 11 Traktatu o Unii Europejskiej mówi, że „instytucje utrzymują otwarty, przejrzysty i regularny dialog ze stowarzyszeniami przedstawicielskimi i społeczeństwem obywatelskim.”

Tyle teoria, bo „jawność” w praktyce oznacza, że Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich Emily O'Reilly, nie może uzyskać dostępu do SMSów Ursuli Von der Leyen do szefa firmy Pfizer Alberta Bourli, które dotyczyły negocjacji zakupu szczepionek. Komisja Europejska "nie podała dobrego powodu", dla którego wiadomości jej przewodniczącej z Pfizerem nie zostały ujawnione. Wiadomości tekstowe to nowatorski sposób prowadzenia osobistej dyplomacji i negocjacji, w celu zakupu – bagatela - 1,8 mld dawek szczepionek “ratujących życie”.

W styczniu 2023 The New York Times, który ujawnił aferę, złożył pozew przeciwko Komisji Europejskiej, argumentując, że Komisja jest prawnie zobowiązana do ujawnienia wiadomości, które mogą zawierać informacje o transakcjach zakupu przez KE dawek COVID-19 o wartości miliardów euro. Rumuński eurodeputowany Cristian Terhes wielokrotnie pytał Komisję Europejską o powód zaczernienia większości stron umowy z firmą Pfizer dotyczącej dostawy szczepionek na Covid, bez odpowiedzi. Tak samo jak pytania pani Rivasi, Joron, Anderson i kilku innych niepokornych eurodeputowanych.
Image
Z pewnością jednym z powodów, dla których umowy są owiane tajemnicą, są kontrowersyjne klauzule dotyczące odszkodowań. W umowie z RPA czytamy, że Firma Pfizer i podmioty stowarzyszone nie ponoszą odpowiedzialności za jakiekolwiek w opracowaniu lub uzyskaniu autoryzacji Produktu. Nawet jeśli Produkt zostanie pomyślnie opracowany i uzyska Autoryzację, firma Pfizer nie ponosi odpowiedzialności za niedostarczenie dawek zgodnie z szacowanymi terminami dostawy, a takie niedostarczenie nie daje Nabywcy prawa do anulowania zamówień.

Rząd RPA zgadza się zabezpieczyć, bronić i zwolnić z odpowiedzialności:
- firmy Pfizer, BioNTech

- każdy z ich podmiotów stowarzyszonych (wykonawców, podwykonawców, licencjodawców, licencjobiorców, sublicencjobiorców, dystrybutorów, producentów kontraktowych, usługodawców, badaczy badań klinicznych, osoby trzecie), którym Pfizer lub BioNTech lub którykolwiek z ich podmiotów stowarzyszonych może bezpośrednio lub pośrednio być winien odszkodowanie w związku z badaniami, rozwojem, produkcją, dystrybucją, komercjalizacją lub stosowaniem Szczepionki,

- każdego z członków zarządu, dyrektorów, pracowników i innych agentów i przedstawicieli, a także odpowiedni poprzednicy, następcy i cesjonariusze któregokolwiek z wyżej wymienionych ("Podmioty Powiązane"),

z tytułu wszelkich pozwów, roszczeń, działań, żądań, strat, szkód, zobowiązań, ugód, kar, grzywien, kosztów i wydatków (w tym, bez ograniczeń, uzasadnionych honorariów adwokackich i innych doradców oraz innych wydatków związanych z dochodzeniem lub postępowaniem sądowym), wynikające z umowy, czynu niedozwolonego, własności intelektualnej lub jakiejkolwiek innej teorii, a także prawne, ustawowe, słuszne lub w inny sposób poniesione przez jakąkolwiek osobę fizyczną lub prawną (łącznie "Straty") spowodowane, wynikające z, związane lub wynikające ze Szczepionki, w tym między innymi na każdym etapie projektowania, opracowywania, badania, formułowania, testowania, badań klinicznych, produkcji, etykietowania, pakowania, transportu, przechowywania, dystrybucji, marketing, promocję, sprzedaż, zakup, licencjonowanie, darowiznę, wydawanie, przepisywanie, podawanie, dostarczanie lub stosowanie Szczepionki, wszelkie informacje, instrukcje, porady lub wskazówki dostarczone przez Pfizer lub BioNTech lub którykolwiek z ich Podmiotów Powiązanych i związane ze stosowaniem Szczepionki lub jakiekolwiek przetwarzanie lub przekazywanie danych osobowych przetwarzanych i przekazywanych przez Nabywcę na rzecz Podmiotów Zwolnionych z Odpowiedzialności ("Działania Objęte Ochroną").
Read 4 tweets
Sep 5, 2023
Cholesterol – wróg czy najlepszy przyjaciel człowieka?
Od ponad 60 lat cholesterol jest przedmiotem sporów wśród naukowców, ale także źródłem kolosalnych dochodów.

Cholesterol przywołuje jednoznacznie złowrogie konotacje. Powszechnie kojarzony jest z chorobami układu krążenia. Wiadomo, że powinniśmy kontrolować jego poziom, bo jeśli zostanie przekroczony, znajdziemy się w grupie ryzyka. A to właściwie oznacza wyrok – nieuchronny zawał serca.

Kim jest ten wróg, skąd się bierze w organizmie i czy faktycznie jest tak groźny? Cholesterol to woskowata, podobna do tłuszczu substancja znajdująca się we wszystkich komórkach naszego ciała, która pomaga organizmowi wytwarzać hormony, witaminę D i substancje pomagające trawić żywność. Cholesterol buduje błony komórkowe oraz reguluje ich płynność i przepuszczalność. Ma także wpływ na prawidłowe funkcjonowanie mózgu. Około 80% potrzebnego nam cholesterolu produkują nasze organy, głównie wątroba, pozostałe brakujące 20% przyjmujemy wraz z pożywieniem, przy czym biochemicy zauważyli, że im więcej cholesterolu spożywamy, tym mniej produkuje go wątroba. Cholesterol to jeden z podstawowych budulców naszych komórek, niezbędny do życia, którego nie wolno bezkarnie eliminować z organizmu, gdyż wpływa na wiele funkcji życiowych. Zaburzenie równowagi lipidowej może powodować zakłócenie ważnych procesów metabolicznych i prowadzić do rozwoju nowotworów czy chorób autoimmunologicznych.

Skąd więc wzięła się tak zła sława cholesterolu? Wszystko zaczęło się w latach 50-tych w Stanach Zjednoczonych, gdzie zaobserwowano znaczący wzrost zgonów z powodu chorób serca mężczyzn w sile wieku. Zawał nie ominął nawet ówczesnego prezydenta USA Dwighta D. Eisenhowera. Zdarzenie to było impulsem dla naukowców z Uniwersytetu w Minnesocie, którzy zajęli się badaniem przyczyn chorób układu sercowo-naczyniowego. Zaczęto przyglądać się możliwym czynnikom ryzyka. W tym czasie palenie papierosów nie było uważane za taki czynnik (prezydent Eisenhower był nałogowym palaczem), więc niektórzy winą obarczali zanieczyszczenie środowiska, inni niedobór witamin, ale największą popularność zdobyła „hipoteza lipidowa”, której autorem był Ancel Keys, amerykański fizjolog, który badał wpływ diety na zdrowie.

Keys postawił hipotezę, że winowajcą zwiększonego występowania chorób sercowo-naczyniowych są tłuszcze nasycone, które powodują wzrost poziomu cholesterolu, a to substancja, która zatyka tętnice prowadząc do zawału serca. W 1958 r. Ancel Keys rozpoczął badania porównawcze obejmujące 7 państw (tzw. Seven Countries Study), które dotyczyły związku między wzorcem żywieniowym a częstotliwością występowania choroby wieńcowej. Badania prowadzono w Grecji, Włoszech, Hiszpanii, Afryce Południowej, Japonii i Finlandii. Badanie pokazało, że istniała prosta zależność – im większe spożycie tłuszczów, tym większa liczba zawałów serca. Co prawda, jak wykazywali krytycy, nie wszystkie kraje wpadały w ten schemat – Finlandia i Francja notowały identyczne spożycie tłuszczów, ale Francja miała wielokrotnie mniej zawałów – lecz hipoteza Keysa szybko stała się „obowiązująca nauką”, której nie ma potrzeby weryfikować. Z czasem - jak się okazało – wręcz nie wolno podważać.
👇
Źródło: https://www.cdc.gov/cholesterol/ldl_hdl.htm
Strach przed cholesterolem szybko został wykorzystany przez przemysł, zwłaszcza producentów olejów roślinnych. Masowo pojawiające się reklamy straszyły fatalnymi konsekwencjami dla zdrowia, wynikającymi ze spożywania tłuszczów nasyconych, występujących na przykład w maśle, i korzyściach zdrowotnych, które nadejdą, jeśli masło zamienimy na margarynę. Nastała era prohibicji cholesterolowej, a TV reklamowała produkty masłopodobne o obniżonej zawartości tłuszczu i zerowym poziomie cholesterolu. Firmy produkujące oleje roślinne finansowały badania dotyczące chorób krążenia, a stowarzyszenia kardiologiczne stały się beneficjentami milionowych dotacji, odwdzięczając się zleceniami zastępowania tłuszczów nasyconych wielonienasyconymi tłuszczami roślinnymi, obecnymi w olejach roślinnych.

Było jeszcze jedno potężne lobby, któremu zależało na utwierdzeniu amerykanów w przekonaniu, że główną przyczyną chorób układu krążenia są tłuszcze i cholesterol. Ujawnione w roku 2016 dokumenty branżowe dowiodły, że już w połowie lat sześćdziesiątych XX wieku, przemysł cukrowniczy rozpoczął ścisłą współpracę z naukowcami zajmującymi się żywieniem, aby obarczyć tłuszcz i cholesterol winą za dietetyczne przyczyny chorób wieńcowych i zbagatelizować istniejące dowody na to, że to spożycie sacharozy było czynnikiem wysokiego ryzyka. Od lat-60 tych przemysł cukrowniczy opłacał też kampanie reklamowe ukrywające szkodliwość cukrów, oraz wskazujące na cholesterol jako głównego winnego chorób układu krążenia. Jak wynika z dokumentów, spisek został uknuty przez interesariuszy z branży cukrowniczej z Sugar Research Foundation, zaniepokojonych pojawiającymi się badaniami wiążącymi cukier z chorobami serca. Wdrożono tzw. Projekt 226, przedsięwzięcie finansowane przez fundację, do którego zatrudniono naukowców z Uniwersytetu Harvarda, którym polecono dokonać przeglądu badań, zawierających ustalenia mogące negatywnie wpłynąć na sprzedaż cukru. W ramach Projektu 226 opracowano dwuczęściowy przegląd, który został opublikowany w New England Journal of Medicine w 1967 roku, w którym stwierdzono, że nie ma wątpliwości, że choroby serca nie są związane z cukrem, ale z cholesterolem i tłuszczem. Artykuł ten, w którym nie ujawniono, że badanie zostało sfinansowane przez Sugar Research Foundation, miał długotrwały wpływ na zdrowie publiczne. „Przegląd literatury pomógł ukształtować nie tylko opinię publiczną na temat tego, co powoduje problemy z sercem, ale zwłaszcza pogląd społeczności naukowej na to, jak oceniać dietetyczne czynniki ryzyka chorób serca" - powiedziała Cristin Kearns, jedna z autorek artykułu opublikowanego w JAMA, która ujawniła spisek.

Istniało wiele badań podważających teorię o złym wpływie cholesterolu. W 1968 roku Kilmer McCully odkrył, ze powodem chorób serca może być homocysteina. Naukowiec badał przypadki dzieci, które zmarły na zawał serca, gdyż w wyniku rzadkiej choroby genetycznej nie miały zdolności wychwytu witamin z grupy B, co spowodowało wzrost stężenia homocysteiny, a jak dowodził McCully, jej nadmiar prowadził do rozwoju blaszki miażdżycowej w tętnicach. Po opublikowaniu w 1969 roku badań McCully stał się wrogiem numer jeden zwolenników teorii cholesterolowej, jego uczelnia wstrzymała nie tylko finansowanie badań, ale także jego pensję, a on sam zniknął na 30 lat w naukowym niebycie. Przez trzydzieści lat szydzono z jego teorii, dopiero opublikowane w 1997 roku nowe badania dowiodły, że McCully mógł mieć rację.

W końcówce lat siedemdziesiątych Dr George Mann podważył teorię wpływu diety na choroby serca argumentując, że głównym powodem jest brak ruchu. Dowodem miało być badanie zwyczajów żywieniowych Masajów kenijskich, których dieta jest bogata w tłuszcze nasycone i mają wysokie stężenie cholesterolu, ale nie umierają na zawały, gdyż prowadzą aktywny tryb życia. Mann dostał ostrzeżenie, że jeśli nie przestanie podważać badań Ancela Keysa to straci fundusze na dalsze badania. Tak też się stało.
👇
Ancel Keyes był współautorem innego ważnego badania, prowadzonego przez dr Ivana Frantza z Uniwersytetu w Minnesocie, którego celem było dowiedzenia prawdziwości tezy, że spożywanie tłuszczów roślinnych zamiast zwierzęcych jest dobre dla serca, a którego wyniki podważały ten dogmat. Badanie było największym i najbardziej rygorystycznym eksperymentem tego rodzaju, w którym badano 9 423 osób w wieku od 20 do 97 lat, pensjonariuszy stanowych szpitali psychiatrycznych lub domów opieki. Zostali oni losowo przydzieleni do grupy spożywającej ówczesną standardową dietę, która była bogata w tłuszcze zwierzęce, albo do grupy, w której dominował olej roślinny i margaryna. Analizując dane odkryto, że co prawda zastąpienie olejów roślinnych obniżyło całkowity poziom cholesterolu we krwi średnio o 14 procent, ale to nie przedłużyło ludziom życia. Okazało się, że im niższy poziom cholesterolu, tym wyższe było ryzyko śmierci. Grupa stosująca dietę redukującą poziom cholesterolu nie odnotowała także mniejszego ryzyka wystąpienia miażdżycy ani zawałów serca. Wyniki badania dr Ivana Frantza, przeprowadzonego w Minnesocie w latach 1968-1973, nie zostały nigdy opublikowane, a surowe dane z badania odkrył dopiero w 2017 Christopher Ramsden z National Institutes of Health.

Inne analizy również kwestionowały demonizację tłuszczów nasyconych i dogmat, że oleje roślinne są zdrowsze. Na przykład, przeprowadzona w 2014 roku analiza 78 badań z udziałem około 650 000 osób wykazała, że "ani niższe spożycie tłuszczów nasyconych, ani wyższe spożycie tłuszczów wielonienasyconych nie zmniejsza ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych”. W 2013 roku Christopher Ramsden wskrzesił inne zaginione randomizowane badanie, Sydney Diet Heart Study z lat 60-tych, które pokazuje, że ochotnicy, którzy zastąpili większość tłuszczów nasyconych w swojej diecie tłuszczami wielonienasyconymi o wysokiej zawartości kwasu linolowego, mieli wyższe ryzyko zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca.

Jeszcze inne badanie - Framingham Heart Study - rozpoczęte w 1948 roku z udziałem 5 209 dorosłych mieszkańców miasta Framingham długoterminowe badanie kohortowe, skupiło się na analizie zwyczajów żywieniowych i innych czynników, mających wpływ na występowanie chorób naczyniowo-sercowych. Badanie potwierdziło, że czynnikami ryzyka są palenie tytoniu, nadciśnienie, siedzący tryb życia, a cholesterol nie był czynnikiem zwiększającym ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia. W ciągu 14 pierwszych lat pomiarów stwierdzono, że spadek stężenie cholesterolu w surowicy o 1 mg na decylitr na rok prowadzi do 11% wzrostu śmiertelności – zarówno ogólnej jak i z powodu chorób sercowo-naczyniowych. Najwięcej zgonów z powodu zawału serca wystąpiło wśród osób, u których zanotowano spadek stężenia cholesterolu. Tam gdzie było ono stabilne lub wzrosło – śmiertelność była niższa.

Dowodów podważających teorię Ancela Keyesa było coraz więcej – jednak jej zwolennikom przyszło z pomocą odkrycie metody na wydzielenie poszczególnych frakcji lipoprotein transportujących cholesterol, w wyniku czego zidentyfikowano frakcje HDL (dobry cholesterol)  i LDL (zły cholesterol). Wyjaśniono, że za zwiększone ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia odpowiada frakcja LDL, która odkłada cząsteczki wolnego cholesterolu w ścianach tętnic, serca i mózgu. HDL zaś to dobry cholesterol, który może nieznacznie zmniejszać to ryzyko przez eliminacje złogów.
👇
Read 5 tweets

Did Thread Reader help you today?

Support us! We are indie developers!


This site is made by just two indie developers on a laptop doing marketing, support and development! Read more about the story.

Become a Premium Member ($3/month or $30/year) and get exclusive features!

Become Premium

Don't want to be a Premium member but still want to support us?

Make a small donation by buying us coffee ($5) or help with server cost ($10)

Donate via Paypal

Or Donate anonymously using crypto!

Ethereum

0xfe58350B80634f60Fa6Dc149a72b4DFbc17D341E copy

Bitcoin

3ATGMxNzCUFzxpMCHL5sWSt4DVtS8UqXpi copy

Thank you for your support!

Follow Us!

:(