🧵Dzisiaj zrobimy sobie przegląd metod manipulacji na bazie poniższego komentarza. Przyjrzymy się, jak próbowano mnie oszukać.
1/6
Tło: dokonał szczegółowej analizy, która wykazała szereg nieprawidłowości oraz błędów. Koreańskie badanie, które miało udowodnić wpływ szczepień na raka (a przynajmniej jego korelację, jak bronią się panowie/panie z Ordo Medicus), zawiera tak wiele błędów, że nie może być podstawą do argumentacji. W analizie podsumowałem je, zadając kilka konkretnych pytań.
Otrzymałem taki komentarz:
Prowadzi Pan inkwizycję przeciwko @PiotrWitczak_ ? Przy pomocy Demagoga?
Już od początku widzimy tanie chwyty. “Inkwizycja”, bo- uwaga - wymagam, aby osoba z dużymi zasięgami nie udostępniała mało wiarygodnych badań, które mają wpływ na zdrowie publiczne. Robię coś przy pomocy Demagoga - sam nawet nie mam pojęcia dlaczego akurat Demagoga. Nie korzystałem z analiz tego portalu, nie współpracuję z nimi, a dodatkowo sam wielokrotnie wytykałem Demagogowi nieprawidłowości (po czym napisali sprostowanie, na co nie umie się zdobyć Pan Witczak).
Widzimy zatem komentarz, który NIC nie wnosi. Nie odnieśli się do moich argumentów. Nie wykazali problemów w mojej argumentacji. Po co więc ten komentarz? Odpowiedziałem, pytając się o co chodzi i otrzymałem taki piękny komentarz. Rozłożymy go teraz na czynniki pierwsze, wykazując jakie nieuczciwe metody manipulacji tutaj zastosowano, aby nie odnieść się do moich argumentów, nie przyznać, że badanie jest błędne i dodatkowo przerzucić winę na moją stronę. Zaczynamy : ))
2/6 Śledź Wędzony i przesuwanie słupków bramki
Zacznijmy od fragmentu zaznaczonego na żółto. Już od samego początku widzimy zmianę tematu. Brak odniesienia do moich argumentów, a jedynie wskazanie, że ja powinienem analizę koreańskiego badania rozpocząć od tego, że w innych badaniach (Pfizera) nie badano onkogenności.
🚩Te metoda nosi nazwę Red Herring (Śledź Wędzony). Polega na celowym wprowadzeniu nieistotnego tematu do dyskusji, aby odwrócić uwagę od sedna sprawy lub pierwotnej, trudnej do obrony tezy. Załóżmy, że badacze Pfizera popełnili błąd i powinni zbadać onkogenność - czy to sprawia, że koreańscy badacze mogą tworzyć nierzetelną analizę z błędami metodologicznymi? Przypominają mi się dyskusje polityków - może i kradniemy, ale tamci kradli więcej :)) Celowe przerzucanie odpowiedzialności i próba uniknięcia konfrontacji z faktami. Ja te fakty jeszcze przypomnę i wrzucę tutaj szereg pytań na końcu wątku :))
Chociaż nie mam żadnego obowiązku (anie interesu) bronić badań klinicznych (ani nie jestem rzecznikiem Pfizera, ani MZ ani też nie mówiłem o tym badaniu w tej analizie, więc klasyczna zmiana tematu), to jednak spojrzymy na argumentację Ordo Medicus, ponieważ to kolejny przykład manipulacji czytelnikiem. W badaniach klinicznych nie testowano onkogenności. Ojej - czyli nie wiemy, czy szczepionki wywołują raka. Jak do tego dopuszczono? To niebezpieczne!
🚩Ta metoda nazywa się Moving the Goalposts (przesuwanie słupków bramki). Polega ona na zmienianiu wymagań dowodowych po spełnieniu pierwotnych. W tym przypadku wymaganie niemożliwego jest formą ustanowienia celowo nieosiągalnego standardu na samym początku. Aby mieć 100% pewność, że szczepienia nie wywołują raka, to badania musiałyby trwać dekadami. To rodzi szereg problemów.
Wyobraźmy sobie, że w czasie epidemii hiszpanki (1918-1920) na początku 1919 roku opracowano szczepienie. Nie wiemy, czy nie powoduje raka, więc testy trwają 30 lat. Kończą się w 1950 roku, gdy już nikt nie pamięta o hiszpance. Nie oznacza to, że nie należy badać losów osób zaszczepionych (należy!). Oznacza to jednak, że tak absurdalne wymogi sprawią, że leki będą powstawać dekadami. Jeśli już wejdą na rynek, to ich ceny będą horrendalnie wysokie (firmy, które za to zapłaciły, będą chciały sobie to wynagrodzić). O ile wejdą, bo niewiele jest na świecie firm, które mogą sobie pozwolić na inwestycje, które MOŻE będą dawać zyski za 30-40 lat. Dzisiaj takie podejścia do bezpieczeństwa jest jedną z głównych osi krytyki wobec FDA. Co ironiczne, nadmierne badanie jest na korzyść kilku koncernów, które mogą sobie w ten sposób zagarnąć cały rynek, nie bojąc się konkurencji. W USA i Europie toczy się ciągła debata o znalezieniu równowagi między bezpieczeństwem a dostępem do innowacyjnych terapii. Krytycy zarzucają FDA, że nadmierne i zbyt długie procedury (zwłaszcza w przypadku chorób rzadkich) szkodzą pacjentom, którzy umierają w oczekiwaniu na ratujące życie leki.
Dziś otyli nie mogliby liczyć na Ozempik. Powiecie - no dobrze, ale w przypadku Ozempik nie mamy podstaw, aby twierdzić, że wywołują raka. Dokładnie tak samo jest w przypadku szczepionek. Istnieją teorie, które mogłyby to tłumaczyć, ale delikatnie rzecz ujmując, nie są one zbyt przekonujące. Zaznaczam - nie zamierzam teraz dyskutować na ten temat, bo znowu odchodzi od sedna sprawy. Sedno jest takie, że oponent wymaga niemożliwego i wykazuje, że jego wymagania nie zostały spełnione. To klasyczny zabieg manipulacyjny.
No dobrze Radek, ale czy teraz to nie ty manipulujesz - przecież takie badania nie musiałyby trwać 20-30 lat? Nie? Gdyby trwały rok, to pan Witczak zapewne pisałby, że nowotwory rozwijają się latami, więc te badania są zbyt krótkie (i miałby rację, roczne badanie w przypadku nowotworów nie mówi praktycznie nic na temat onkogenezy - gdyby badano palaczy po roku, to też tego związku by nie wykazano). Czyli nie mamy 100% pewności, że szczepienia nie wywołują raka. Oczywiście, że nie mamy. Nauka nigdy nie wie w 100%. Obecna wiedza nie daje jednak podstaw do przypuszczania, że mogłoby tak być. Szkodliwość szczepień dowodzi się na faktach, nie uprzedzeniach.
3/6 SAE i odślepienie badania
Pada także stwierdzenie, że w badaniach nie testowano w ogóle onkogenności preparatów.
🚩Problem w tym, że jak czytamy w samym badaniu Pfizera, w ramach SAE (Poważne Zdarzenie Niepożądane) ZNAJDUJĄ SIĘ TAKŻE NOWOTWORY. Tak - w ramach tego badania raportowano również nowotwory. Cytuję:
“Examples of such events include invasive or malignant cancers, (...).”
No dobrze, pojawił się także inny, ciekawy wątek. Badanie oślepiono po 6 miesiącach, co uniemożliwiło porównania długoterminowych efektów szczepień. O co chodzi? W badaniu wzięła udział grupa pacjentów. Część dostała placebo (o czym nie wiedzieli), a część szczepionkę. Gdy po pół roku nie wykazano negatywnych skutków, postanowiono badanie odślepić - osoby z placebo poinformowano o tym fakcie. To dobrze czy źle? Cóż - wchodzimy tutaj na pole etyki. Jeżeli szczepienie mogło uratować te osoby, a nie odnotowano dużego ryzyka powikłań, uznano za zasadne, aby powiedzieć tym osobom. Co gdyby im nie powiedziano? Cóż - skazalibyśmy je na większe ryzyko zakażenia i zgonu z powodu COVID. Z drugiej strony, moglibyśmy je dłużej obserwować (chociaż te osoby musiałyby dostać np. zakaz boostera, co także wszystko komplikuje). Faktem jest, że byłoby fajnie posiadać dłuższe dane, ale należy pamiętać, że w ciągu 2 lat i tak byśmy nie byli w stanie dobrze zbadać kancerogenności, a w dodatku NOP niemal zawsze powstają w ciągu kilku tygodni/miesięcy. Wystarczy zresztą przejrzeć profil Pana Witczaka, gdzie straszy NOP-ami i zobaczyć po jakim czasie miały one powstawać. Zwykle słyszymy o okresie 2 tygodni.
🚩Odślepienie badania było więc podyktowane kwestiami etyki medycznej. Robi się tak bardzo często - na przykład gdy jakaś terapia antynowotworowa już od początku jest zauważalnie lepsza, to często szybko odślepia się badania, dając możliwości przyjęcia innowacyjnych leków/terapii innym pacjentom.
🧵1/8 Szczepienia na COVID-19 powodują raka? Analiza szokujących wieści z Korei Południowej
Jakiś czas temu pojawił się szereg postów z wynikami badania z Korei Południowej, gdzie na bazie 8,4 mln osób z lat 2021-2023, oszacowano powiązanie szczepień na C19 z ryzykiem nowotworów.
Wątek pozwolę sobie zacząć od wybranych (te akurat znalazłem) postów na ten temat:
🚩 Codziennik z Mordoru (@mordownik4u):
Rok po szczepieniu na C19 zauważono zwiększone ryzyko nowotworów. Tarczycy - wzrost o 35%, żołądka - wzrost o 33%, jelita grubego - wzrost o 28%, płuc - wzrost o 53%, prostaty - wzrost o 69%.
Ryzyko nowotworów PO SZCZEPIENIU C19 - sugestia, że to szczepionki są przyczyną.
🚩 Adam Gwiazda (@delestoile)
Przeprowadzone w Korei Płd badanie z udziałem ponad 8,4 mln uczestników wykazało znaczny wzrost zachorowań na różne rodzaje nowotworów po szczepieniach przeciwko koronawirusowi: raka tarczycy +35%, żołądka +33,5%, jelita grubego +28%, płuc +53%, piersi +20% i prostaty +69%.
“Znaczny wzrost zachorowań po szczepieniu” - jasno zadeklarowana przyczynowość.
🚩 coolfonpl (@coolfonpl)
Zgodnie z wynikami badań na próbie 8,4 mln Koreańczyków, szczepionki mRNA zostały powiązane ze zwiększonym ryzykiem raka tarczycy, jelita grubego, płuc i piersi. Ilość zachorowań wzrosła znacznie w ciągu 1 roku po szczepieniu.
Widzimy tutaj informację o tym, że “ilość zachorowań wzrosła w ciągu 1 roku po szczepieniu”, co jest jasną sugestią dotyczącą przyczynowości.
🚩 Piotr Witczak (@PiotrWitczak_)
Badanie obejmujące blisko 8,5 mln osób oceniło ryzyko zachorowania na raka w ciągu 1 roku po szczepieniu przeciw covid. "Szczepionki mRNA zostały powiązane ze zwiększonym ryzykiem raka tarczycy, jelita grubego, płuc i piersi"
Dodatkowo pod tym tweetem pan Piotr Witczak oznaczył Demagoga, dorzucając przy tym screen z analizy, że szczepionki mRNA nie wywołują raka oraz dodał retweet swojego postu na temat wpływu szczepionek przeciw COVID na ROZWÓJ raka. Tak, gdyby ktoś uważał, że pan Piotr mówi tylko o statystycznym powiązaniu, a nie sugeruje wprost ZALEŻNOŚCI.
🚩 Jakub Mościcki (@Jakub_moscicki)
Czy można prosić o komentarz społecznych wakcynologów? Badanie w Korei Południowej wykazało istotnie wyższe ryzyko wystąpienia nowotworów w grupie zaszczepionej: Tarczyca: 35,1% Żołądek: 33,5% Jelito grube: 28,3% Płuca: 53,3% Piersi: 19,7% Prostata: 68,7%.
Tutaj niby autor mógłby się wybronić, że tylko pyta i nie sugeruje przyczyny, ale na komentarz “Badanie pokazuje statystyczną zależność, bez wykazania zależności przyczynowo skutkowej, tyle.” odpowiedział “Czyli, że chodniki są mokre jak pada deszcz, ale nie można tego powiązać”. To chyba jasno pokazuje intencje tego tweeta.
🚩 Jacek Wilk (@JacekWilkPL)
Szpryca na c19 - zaszczepienie się ryzykiem raka..."zaufaj naue" i... wyhoduj sobie nowotwora.
Tutaj nie ma czego komentować. Jasne wskazanie przyczynowości.
🚩 Włodzimierz Skalik (@Wlodek_Skalik)
Badanie z Korei Południowej na 8,4 mln osób wykazało korelację między szczepieniami na COVID a wzrostem raka: tarczycy +35%, żołądka +33,5%, jelita +28%, płuc +53%, piersi +20%, prostaty +69%. Jeszcze niedawno za takie uwagi represjonowano. Dziś pytam: kto w Polsce za to odpowie?
Tutaj z jednej strony ostrożne stwierdzenie “korelację”, ale z drugiej mamy pytanie - kto w Polsce ma za to odpowiedzieć? Klarowne wskazanie przyczynowości (wszak dlaczego ktoś miałby odpowiadać za korelację?)
💬 Łączny zasięg przytaczanych tweetów to ponad 400 000 wyświetleń, a przecież to nie są wszystkie tweety na ten temat.
Dodatkowo - to tylko Twitter. Na Facebooku wpis na ten temat zamieścił m.in. poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek, który napisał, że w National Library of Medicine zostały opublikowane wyniki badań (w rzeczywistości w Biomarker Research, a NLM to tylko cyfrowa biblioteka, ale to szczegół), z których wynika, że "szczepionki mRNA wiążą się ze zwiększonym ryzykiem raka tarczycy, jelita grubego, płuc i piersi". Oczywiście poniżej poseł dodał, że chodzi tylko o to, aby sprawdzić czy badania są poprawne, czy należy je podawać etc. Formalnie trudno się zatem przyczepić, chociaż publikowanie takich danych idealnie wpisuje się w uprawianą przez posła (i jego środowisko) narrację.
2/8 Co mówi to badanie?
Przyjrzymy się samemu badaniu.
📚1-year risks of cancers associated with COVID-19 vaccination: a large population-based cohort study in South Korea
Autorzy: Hong Jin Kim, Min-Ho Kim, Myeong Geun Choi, Eun Mi Chun.
Czasopismo: Biomarker Research.
W badaniu przeanalizowano dane dotyczące 8 407 849 osób z lat 2021–2023 (uzyskane z Koreańskiej Narodowej Bazy Danych Ubezpieczeń Zdrowotnych). Uczestników podzielono na dwie grupy na podstawie statusu szczepienia. Wyniki przedstawiono jako Współczynnik Ryzyka (Hazard ratio - HR). Mówiąc najprościej, jeśli HR = 1, to ryzyko jest takie samo. Poniżej jest mniejsze (np. 0,1 to szansa o 90% mniejsze), a powyżej to większe (np. 1,45 to 45% większe ryzyko). Z uwagi na duże przedziały ufności, statystycznie istotne okazało się jedynie sześć nowotworów:
Przedstawiając dane w bardziej przystępny sposób, oto zwiększone ryzyko:
🔴Prostata: +68,7%
🟠Płuca: +53,3%
🟡Tarczyca: +35,1%
🟢Żołądek: +33,5%
🔵Jelito grube: +28,3%
🟣Piersi: +19,7%
Autorzy poniżej piszą, że:
“Biorąc pod uwagę wspólne struktury, takie jak białko kolca (spike protein) w szczepionkach przeciw COVID-19, postawiliśmy dalszą hipotezę, że szczepionki przeciw COVID-19 mogą być potencjalnie związane z ryzykiem nowotworów; brakuje jednak danych ze świata rzeczywistego.”
“Podsumowując, szczepienie przeciw COVID-19 może być związane ze zwiększonym ryzykiem sześciu określonych typów nowotworów, w tym raka tarczycy, żołądka, jelita grubego, płuc, piersi i prostaty.“
Cóż - wygląda to naprawdę niepokojąco. Jest jednak kilka problemów z tym badaniem.
3/8 Rozwój nowotworów
Problem z takimi badaniami jest taki, że mówimy o zapadalności (incidence). Są kraje, gdzie wykrywa się znacznie więcej nowotworów niż w Polsce, a umiera znacznie mniej osób. To nie tylko zasługa tego, że szybsze leczenie daje lepsze efekty, ale wiele z tych nowotworów nie zagraża jeszcze życiu. To kluczowa obserwacja, ponieważ różnice w podejściu do profilaktyki przez osoby zaszczepione i niezaszczepione, może być drastycznie różny.
Druga kluczowa liczba to czas - a ten jest najważniejszym czynnikiem w przypadku nowotworów. Tymczasem badanie analizowało to ryzyko w ciągu zaledwie roku. Ba! W badaniu mamy wykres, pokazujący, że liczba wykrytych nowotworów wśród osób zaszczepionych jest wyraźnie wyższa wśród osób zaszczepionych, już po miesiącu. Po trzech miesiącach liczba wykrytych nowotworów wśród zaszczepionych jest dwukrotnie wyższa! Nawet najbardziej agresywne nowotwory nie rozwijają się w ciele człowieka w ciągu kilku-kilkunastu dni. Do tego potrzeba szeregu mutacji.
Sam wykres pokazuje także ciekawą statystykę - linie trendu idą równolegle do siebie (nie zwiększa się różnica) już w zasadzie od pół roku, co sugerowałoby, że wszystkie te mutacje i wykrycia musiały nastąpić w ciągu pierwszych 180 dni. To jeszcze bardziej pokazuje absurdalność tych założeń.
🚨DWUKROTNY wzrost niepełnosprawności umysłowej wśród młodych Amerykanów w ciągu 7 lat!
Chodzi o nowe badanie z USA - Rising Cognitive Disability as a Public Health Concern Among US Adults. Wyniki nie są niepokojące, są alarmujące 🚨
Badacze postanowili sprawdzić jak zmieniała się niepełnosprawność intelektualna w USA w latach 2013-2023. Przez niepełnosprawność intelektualną (cognitive disability) rozumiemy poważne trudności w koncentracji, zapamiętywaniu lub podejmowaniu decyzji z powodu stanu fizycznego, psychicznego lub emocjonalnego. Przeanalizowano łącznie 4,5 mln ankiet.
Skorygowana o wiek niepełnosprawność umysłowa wzrosła w USA z 5,3 do 7,4%. Duże zmiany widać w szczególności od 2016 roku.
Bardziej niepokoi jednak wzrost w grupie 19-39 lat, gdzie był to wzrost z 5,1 do 9,7%. Podejrzewam, że gdyby wziąć pod uwagę tylko osoby przed 25 rokiem życia, różnica byłaby dużo większa.
Osoby zgłaszające depresję zostały wykluczone z analizy, aby lepiej wyizolować niepełnosprawność poznawczą, której nie można przypisać depresji. Dane pochodzą z corocznych ankiet telefonicznych, a niepełnosprawność intelektualną określano na bazie odpowiedzi "tak" na pytanie "Czy masz poważną trudność w koncentracji, zapamiętywaniu lub podejmowaniu decyzji z powodu stanu fizycznego, psychicznego lub emocjonalnego?"
Według badaczy, swoje piętno odcisnął koronawirus. Potwierdzają to dane pokazujące, że częstość występowania objawów długiego COVID była wyższa u osób z niepełnosprawnościami (10,8%) w porównaniu z osobami bez niepełnosprawności (6,6%).
Obserwujemy różnice w częstości występowania niepełnosprawności intelektualnej w zależności od rasy, choć we wszystkich przypadkach mówimy o sporym wzroście w latach 2013-23. Najgorzej jest wśród rdzennych mieszkańców Ameryki i Indian (7,5 -> 11,2%) oraz Latynosów (6,8 -> 9,9%). Źle jest także wśród osób czarnoskórych, choć wzrost nie był aż tak wysoki (7,3 -> 8,2%). Od białych (4,5 - 6,3%) lepiej wypadają za to Azjaci (3,9 -> 4,8%).
Nie zaobserwowano różnic, jeśli chodzi o płeć. Różnice były za to (i to duże), jeśli chodzi o poziom bogactwa. Wśród osób o zarobkach poniżej 35 tys. dol., nastąpił wzrost z 8,8 do 12,6%. Wśród najbogatszych (+75 tys. dol.) wzrost był procentowo znacznie wyższy, bo o ponad 100%, ale biorąc pod uwagę niewielką bazę, nominalnie był mniejszy (z 1,8 do 3,9%).
Podobnie wygląda to jeśli spojrzymy na poziom edukacji. Typowa statystyka - wykształceni dobrze, niewykształceni źle. Dla absolwentów uniwersytetów, nastąpił wzrost z 2,1 do 3,6%. Dużo, ale ci, którzy nie ukończyli szkoły średniej, odnotowali wzrost z 11,1 do 14,3% (co 7. osoba!).
Ciekawe jest także porównanie między rasami, ale biorąc pod uwagę tylko młodych. Nie ma już tak dużych różnic między różnymi grupami etnicznymi. Czarni/Latynosi/Biali w wieku 18-39 lat w latach 2013-2023 odnotowali wzrost z 5,9 / 6,6 / 4,4% do 10,2 / 10,3 / 9,6%.
Dla osób, które zaczęły lub ukończyły studia, ale mających ponad 40 lat, mówimy o wzroście z 3,3 do 4,2%. Dla osób przed 40 rokiem życie to wzrost z 3,7 do 7,3%. Niepokojąca rozbieżność. W 2013 roku, nie było dużej różnicy w zależności od wieku. Dziś jest ogromna.
Podobną zależność widać w rozbiciu na biednych i bogatych. Bogaci w wieku powyżej 40 lat zaliczyli nieznaczny wzrost z 1,6 do 2,6%, zaś ci przed 40 rż z 2,2 do 6,6%.
Wniosek? Żadne pochodzenie, pieniądze i wykształcenie nie chronią młodych przed wzrostem niepełnosprawności intelektualnej (choć mogą korelować z mniejszą intensywnością).
🧵Okołopandemiczne teorie a fakty. Szczepionki robią więcej szkód niż pożytku a Putin zakończył pandemię? Spójrzmy na fakty.
Będzie długo, ale (mam nadzieję) merytorycznie. 0/x
Pod moim postem, w którym pisałem o dezinformacji w czasie pandemii COVID-19, pojawiło się sporo krytycznych komentarzy osób ze środowiska, które można określić mianem niezgadzających się z mainstreamową narracją w kwestii pandemii. Niestety większość komentarzy to wyzwiska — głównie nazywanie debilem/idiotą, ale zdarzyło się kilku zarzucających mi ślepą wiarę w to, co zobaczę w TV (którego nie oglądam od 10 lat poza sportem), bycie niemieckim agentem wpływu (bo jak wiadomo posiadanie niemieckiego nazwiska = bycie niemieckim agentem) czy branie pieniędzy za pisanie takich treści (niestety nikt nie chce mi powiedzieć, gdzie mam się zgłosić po pieniądze).
Było jednak kilka merytorycznych komentarzy, w których podjęto polemikę z moimi tezami. Pokazano mi szereg badań naukowych, a także różne dane w formie wykresów. Teorie, z którymi się zmierzę to m.in. wpływ szczepień na liczbę zgonów, Putin jako osoba, która zakończyła pandemię czy COVID jako grypa. Choć przyznam, że przez lata temat pandemii mnie zmęczył, to postanowiłem, że ten ostatni raz, w imię walki z dezinformacją, zmierzę się z tymi tezami. Oczywiście zaznaczam z góry — to, że coś jest teorią spiskową, nie znaczy, że to nieprawda. Naukowcy mogą się mylić i często się mylą. Swoich tez dowodzić trzeba jednak w naukowy sposób, a nie przez wydaje mi się. Opracowanie tego wątku zajęło mi przynajmniej dobre kilkanaście godzin, dlatego też odpowiadam po kilku dniach.
ℹ️ Kilka ważnych informacji:
> Nie jestem wirusologiem, więc nie do wszystkich teorii mogę się w ogóle odnieść (szczególnie mowa o bardzo technicznnych aspektach). Postaram się do tych, które wymagają zrozumienia podstaw analizy danych.
> Nie będę odpowiadał na kolejne teorie, bo zwykle rozmowa wygląda tak, że jak sie obali jedną bzdurę, to podrzucane są mi kolejne i tak w nieskończoność. Przerabiałem wiele razy. Nie mam na to czasu, bo już ta analiza kosztowała mnie naprawdę wiele godzin researchu.
> Za ad personam banuję. Wszelkie wyzwiska, głupie sugestie o moim pochodzeniu etc. nie mają żadnej wartości w dyskusji.
> Ten wątek nie jest obroną działań rządu. Obiektywnie można stwierdzić, że rząd zawalił wiele spraw. Zarządzano w sposób chaotyczny, czego przykładem może np. być słynny zakaz wstępu do lasu, czy fakt, że bazę danych o zakażeniach musiał ogarniać jakiś nastolatek, bo rząd nie potrafił tego zorganizować. Do tego doliczyć można sprawy bulwersujące tak jak np. kwestia handlarza respiratorami czy rządowa fabryka maseczek. Rząd sam zapracował na brak zaufania społeczeństwa.
> Zanim zadasz pytanie, zobacz czy w tym wątku znajduje się na nie odpowiedź. Szanuj mój czas.
Zdaje sobie sprawę, że poruszanie tematu COVID-19 nie jest najmądrzejsze, bo zaraz będzie zalew profilu przez toksyczną część internetu, ale cóż — czasem słuszna idea wymaga poświęceń. Tak samo jak dezinformację COVIDową, krytykowałem także rządową (zarówno PIS jak i PO) czy negowanie wyników wyborów na bazie wątpliwej jakości analiz. Nie reprezentuję żadnej strony sporu politycznego i nie interesuje mnie ten spór jako taki. Dezinformacja powinna być zwalczana, niezależnie od tego, kto dezinformuje.
Dla ułatwienia nawigacji po tym wątku, załączam mini spis treści:
➡️1-7 Komentarz Piotr Witczaka z szeregiem analiz nt. skuteczności szczepień.
1 Przedstawienie komentarza
2 Zgony w badaniu Pfizer — zaszczepieni vs placebo
3 Korzyści ze szczepień < ryzyko cz.1
4 Korzyści ze szczepień < ryzyko cz.2
5 Analiza nadmiarowych zgonów
6 Szereg badań ostrzegających przed katastrofalnymi skutkami szczepień
7 Podsumowanie
➡️8-15 Pandemia w Polsce, analiza danych
8 Pandemiczne mity
9 Nadwyżkowe zgony w Polsce cz. 1
10 Nadwyżkowe zgony w Polsce cz. 2
11 Ile nadwyżkowych zgonów odnotowano w Polsce w latach 2020-2022?
12 Masowe szczepienia a nadwyżkowe zgony
13 Niewydolność systemu ochrony zdrowia
14 Fale koronawirusa w Polsce
15 Prawdziwa skala pandemii w Polsce cz. 1
16 Prawdziwa skala pandemii w Polsce cz. 2
17 Co się stało z grypą w Polsce?
➡️18-19 Słowo podsumowania
18 Mój błąd
19 Podsumowanie
1/x Szczepienia w świetle badań — odpowiedź na komentarz Piotra Witczaka.
Komentarz załączam na screenie. Jego autor twierdzi, że w badaniu klinicznym Pfizera wyszło, że więcej osób zmarło w grupie z podaną szczepionką niż w grupie z placebo, wtórne analizy badań wskazują na to, że ryzyko szczepienia przewyższa jego korzyści, analiza nadmiarowych zgonów dowodzi, że w 2021 roku GDY WPROWADZONO SZCZEPIENIA NA SZEROKĄ SKALĘ, zgłoszono najwięcej nadmiernych zgonów, a szereg publikacji naukowych ostrzega przed katastrofalnymi skutkami przyjęcia szczepionki.
Wydźwięk całej wypowiedzi jest więc dosyć klarowny i sugeruje, że szczepionki niosą więcej szkód niż pożytku, w badaniu Pfizera więcej osób zmarło po szczepieniu niż bez niego, a świat nauki ostrzegał o „katastrofalnych” skutkach. Zastosowanie tak mocnego sformowania sugeruje, że analizy te także sugerowały, że korzyści będą niższe od ryzyka (w końcu inaczej dlaczego skutki miałyby być katastrofalne?). A jak jest naprawdę? Przyjrzymy się po kolei cytowanym analizom.
2/x Badanie Pfizer — więcej ludzi zmarło po szczepionkach niż placebo?
Cytuję:
Czy Pan wie, że :
-w badaniu klinicznym 💉 Pfizera więcej osób zmarło w grupie badanej niż placebo?
Mamy podane badanie 📚 „Forensic Analysis of the 38 Subject Deaths in the 6-Month Interim Report of the Pfizer/BioNTech BNT162b2 mRNA Vaccine Clinical Trial” i bardzo konkretne wnioski.
ℹ️Czasopismo
Pierwsza czerwona lampka zapala się już, gdy spojrzymy, gdzie została opublikowana analiza — International Journal of Vaccine Theory, Practice, and Research. Co wiemy o tym czasopiśmie?
> Powstało w 2020 roku (czyli w czasie pandemii COVID-19).
> Nie jest ono indeksowane w renomowanych naukowych bazach danych, takich jak PubMed/MEDLINE, Scopus czy Web of Science, co pokazuje brak zaufania środowiska medycznego.
> Czasopismo można śmiało określić mianem drapieżnego lub wręcz ideologicznego. Jest tak ponieważ publikowane tam analiz skupiają się na promowaniu antyszczepionkowej agendy. IJVTPR publikuje artykuły, które mają na celu podważanie bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek. Rada redakcyjna składa się głównie z osób znanych ze swoich sceptycznych lub otwarcie wrogich poglądów na temat szczepień.
> Redaktor naczelny John Oller to emerytowany profesor lingwistyki na University of Louisiana w Lafayette. Jest on zwolennikiem kreacjonizmu młodej Ziemi i autorem książek krytykujących ewolucję (odrzucanych przez przytłaczającą większość biologów) oraz zaangażowanym członkiem ruchów antyszczepionkowych. Choć nie oznacza to z automatu, że nie ma racji, to trudno traktować poważnie czasopismo, którego celem jest próba udowodnienia konkretnych racji. Nauka powinna być z natury otwarta na różne teorie i podważanie konsensusu nie jest niczym złym, ale nie powinno być ono celem samym w sobie.
ℹ️Poważne błędy metodologiczne
Wróćmy jednak do samego badania.
Mamy kilka odważnych wniosków, ale skupimy się na tych, które wyłuskał Pan Piotr. Czytamy, że w badaniu przebadano 22 tys. zaszczepionych prawdziwą szczepionką i 22 tys. osób, którym poddano placebo. Analiza danych dowiodła, że w grupie zaszczepionych zmarło 21 osób, zaś w grupie placebo 17. Daje to łącznie 38 zgonów, z czego 55% w grupie zaszczepionych. Wnioski te są więc tożsame ze napisanymi przez Piotra Witczaka. W badaniu znajdziemy także wykres, który pokazuje jak z czasem liczba zgonów wśród zaszczepionych zaczyna rosnąć znacznie szybciej niż wśród osób z placebo.
Niestety autorzy badania popełnili KARDYNALNY błąd metodologiczny. Początkowo w badanej grupie mieliśmy dwie porównywalne liczebnie podgrupy — zaszczepieni i placebo. Do pewnego momentu liczba zgonów rośnie w podobnym tempie. Po 11 grudnia 2020 roku liczba zgonów w grupie placebo wyhamowała, a wzrosła w grupie zaszczepionych. Dlaczego tak się stało?
Jak czytamy w samym badaniu, po tej dacie nastąpiło odślepienie grupy placebo. Uznano, że skoro nie widać niepokojącego wzrostu zgonów (co sugerowało, że jest ona bezpieczna), to można dopuścić ją do użytku. Zgodnie z przyjętymi standardami, zdecydowano więc poinformować osoby, którym podano placebo, że nie przyjęli szczepionki, ale teraz mogą to zrobić. To etyczne zachowanie, ponieważ — jeśli szczepionka jest bezpieczna i może pomóc — to nie należy odbierać prawa do ochrony życia tym osobom.
Ostatecznie ok. 90% osób, które otrzymały placebo, zdecydowało się na przyjęcie szczepionki. Nie nastąpiło to rzecz jasna jednego dnia, a był to proces stopniowy. Z czasem jednak grupa placebo znacznie się pomniejszyła (ponieważ dołączyli do zaszczepionych), a liczba zaszczepionych znacznie wzrosła (niemal 2-krotnie). Nie możemy więc już porównywać tych dwóch grup. Przypisywanie kolejnych zgonów do grona osób zaszczepionych to manipulacja. Nawet gdyby wszyscy badani umierali wyłącznie z przyczyn losowych (zero zgonów COVID oraz zero po szczepieniu), to więcej zgonów pojawiałoby się w tej bardziej liczebnej grupie. Na stronach 26-27 czytamy dodatkowo, że autorzy chwalą randomizowane badania kontrolowane placebo (RCT), choć potem podważają jego wyniki, sami łamiąc przy tym podstawowe zasady takich badań (wspominana reklasyfikacja uczestników czy zasada ITT).
Problemów z badaniem jest znacznie więcej. W analizie cytowane jest badanie Rancourt et al. (2023), czyli znanego w środowisku antyszczepionkowym fizyka i aktywistę negującego zmiany klimatu oraz autora badań krytycznych wobec medycznego mainstremu w kontekście pandemii COVID-19. Mamy więc próbę wykorzystania efektu potwierdzenia przez cytowanie innych wątpliwych badań.
Inny problem to m.in. próba udowodnienia, że w badaniu liczba zgonów jest za mała, ponieważ na bazie prawdopodobieństwa zgonu w USA obliczyli, że umrzeć powinno nie 38 a 222 osoby. Problem w tym, że takie porównanie jest nieuzasadnione, ponieważ osoby ciężko chore (np. chorujące na nowotwór złośliwy) nie mogą brać udziału w takich badaniach, a to właśnie takie przypadki podbijają wskaźnik śmiertelności. Nazywa się to efektem zdrowego użytkownika (ang. healthy user effect).
Kolejny problem to próba przekonania o rzekomym tuszowaniu liczby zgonów w grupie osób, z którymi utracono kontakt, mimo że to właśnie w grupie placebo takich przypadków było więcej (a w dodatku takie sytuacje są one całkiem normalne w badaniach tego typu — ludzie zmieniają adres zamieszkania, numer telefonu, nie chcą już brać udziały w badaniu etc.).
Dodatkowo autorzy tworzą fałszywe oczekiwanie „pełnej spójności” między dynamicznymi raportami, a następnie wyrażają szok i zaniepokojenie, gdy to (niemożliwe do spełnienia) oczekiwanie nie zostaje spełnione i używają szeregu określeń i figur retorycznych, żeby podprogowo wpłynąć na czytelnika, sugerując, że mamy do czynienia ze skandalem. Manipulacji można wymieniać naprawdę wiele, ale nie ma to sensu, bo nie dotyczą już stricte przedstawionej tezy.
Na bazie tych faktów można uznać, że teza z komentarza pana Witczaka jest fałszywa ❌, ponieważ analiza ta oparta jest na krytycznych błędach i nie może dowodzić, że w grupie zaszczepionych zmarło więcej osób, jeśli analizowane są osoby po odślepieniu badania.
Wątek powstał na bazie „Analizy wyników egzaminów ósmoklasisty z matematyki z lat 2021-2024” autorstwa Piotra Szulca (link znajduje się w ostatnim tweecie). Jest kilka ciekawych wniosków.
Zacznijmy od mapy wyników w Polsce. Średnia dla gmin jest bardzo zróżnicowana. Najlepiej wypadły duże ośrodki miejskie oraz południowy wschód Polski.
Kluczowe pytanie brzmi — co sprawia, że w określonym miejscu dzieci piszą egzamin lepiej, a gdzie indziej idzie im gorzej?
Autor analizę rozpoczął od omówienia stabilności wyników. Korelacja wyników w latach 2021-22 i 2023-24 jest bardzo wysoka (r =0,81), co sugeruje, że zależność tę można uznać za stabilną. Co ciekawe, wysoka jest także korelacja wyników z języka polskiego oraz matematyki.
Autor w pierwszej kolejności zobaczył jak zmieniają się wyniki w zależności od gęstości zaludnienia, % osób z wykształceniem wyższym oraz medianą wynagrodzeń. Wynik? Im wyższe zagęszczenie, tym lepsze wyniki (choć wyniki są trochę bardziej skomplikowane). Pozytywna relacja występuje także w przypadku wynagrodzeń i wykształcenia wyższego.
🧵Fenoment zaginionych Einsteinów, czyli o tym, dlaczego dzieci bogatych rodziców częściej zostają wynalazcami. 1/9
Post o wynikach uczniów w różnych miejscach zamieszkania wywołał wiele dyskusji. Postanowiłem, że wzbogacę ten wątek o arcyciekawe badanie 📚 - „Who Becomes an Inventor in America? The Importance of Exposure to Innovation”.
Badacze skorzystali z danych nt. 1,2 mln wynalazców w USA (wynalazca=osoba z zarejestrowanym patentem) w latach 1996-2014. Dane powiązano z konkretnymi osobami, ich wiekiem, dochodami rodziców etc. W ten sposób badacze zidentyfikowali cechy, które powiązane są z wyższą innowacyjnością.
Dzieci urodzone w 1% rodzin z największymi dochodami mają 10-krotnie większe skłonności do zostania wynalazcami od rówieśników z dolnych 50% rodzin. Naukowcy sprawdzili też, czy biedni wynalazcy są bardziej lub mniej „jakościowi”. Jakość wynalazców mierzyli ilością cytować. Okazuje się, że struktura jest taka, jak w przypadku ogółu wynalazców (patrz oba wykresy poniżej). To bardzo ciekawa zależność, do której wrócimy w dalszej części wątku.
2/9
Wiemy już, że dzieci z biedniejszych rodzin zostają wynalazcami rzadziej, ale sama struktura (odsetek wybitnych wynalazców) jest podobna.
Co może sprawiać, że biedniejsi są mniej innowacyjni? Badacze wyróżniają trzy potencjalne przyczyny:
1⃣Są mniej zdolni,
2⃣Mają inne preferencje,
3⃣ Istnieją ograniczenia (np. finansowe).
Gdyby udało nam się wykazać, w jakim stopniu luka w innowacyjności jest zasługą różnic w zdolnościach, to moglibyśmy oszacować wpływ preferencji i ograniczeń. Jako predyktor (czyli wskaźnik, który pozwala przewidzieć wartość jakiejś cechy) wybrano wyniki z testów matematycznych.
Wnioski? Bazując na wynikach z trzeciej klasy szkoły podstawowej (8-9 lat) widzimy, że faktycznie są one dobrym predyktorem, ale wyjaśniają one jedynie część luki. Generalnie biedniejsi, czarni/Latynosi oraz kobiety mają mniej patentów, niż wskazywałyby na to wyniki z matematyki. Odwrotna sytuacja jest w przypadku bogatych białych/Azjatów i mężczyzn. Poniższe dane pokazują, że wrodzone zdolności to jedynie element układanki.
3/9
Aby lepiej zrozumieć tę zależność, badacze sprawdzili jak zmieniały się wyniki w testach z tematyki na przestrzeni lat. Tutaj mamy kolejną ciekawą zależność.
Wraz z wiekiem, coraz większą część luki w innowacyjności można wytłumaczyć słabszymi wynikami z matematyki. W trzeciej klasie wyniki testów tłumaczą 31% różnicy, a w ósmej klasie już 48%. Gdyby założyć, że trend ten trwa przed i po szkole podstawowej, to przy narodzinach jedynie 5,7% luki wynikałoby z różnic w wynikach, a pod koniec szkoły średniej byłoby to aż 60%.
Oczywiście taką ekstrapolację należy brać z ostrożnością, ale wyniki te sugerują, że dzieci z biedniejszych rodzin startują z podobnymi zdolnościami, ale z czasem coraz bardziej odstają. Wynikać to może z jakości edukacji (o czym był ostatnio mój tweet), środowiska oraz wsparcia bliskich.
Jak jednak zaznaczają sami autorzy, testy w starszym wieku mogą lepiej mierzyć zdolności wrodzone, więc różnice w wynikach mogą wynikać także z tego powodu.